Metody Marnowania Czasu

sobota, 15 czerwca 2019

Komiksowe Podsumowanie Miesiąca: Maj 2019

Brak komentarzy:

Swoje Planszówkowe Podsumowania Miesiąca robię już od dłuższego czasu, ale jakoś nigdy nie pomyślałem o tym, żeby robić to samo z komiksami. Próbowałem tego - nie wyszło, a przynajmniej nie wychodziło zbyt regularnie. Teraz powinno się udać. Będzie trochę inaczej niż z grami planszowymi, trudno mi jednak stwierdzić, jak dokładnie, bo robię to od niedawna, więc siłą rzeczy nie mam jeszcze opracowanej formuły tych tekstów. Zobaczymy, wyjdzie w praniu. Niech żyje własnym życiem i opracuje się samo:

sobota, 8 czerwca 2019

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Maj 2019

Brak komentarzy:
Battlestar Galactica
33 partie w 8 tytułów (ostatnio: 12 partii w 5 tytułów)

Najwięcej partii: Mamy szpiega! 2 (19)

Z teściami gramy głównie w Dixit, czasem w Cytadelę. Było też kilka innych gier, ale stwierdziliśmy, że czas na coś nowego. Mamy szpiega! sprawdziło się idealnie, choć początkowo bałem się, że nie chwyci, przez co będziemy siedzieć w ciszy, bo nikt nie będzie wyrywał się z pytaniami o miejsce, w którym się znajdujemy i o którym wie każdy poza tytułowym szpiegiem. Jak bardzo się myliłem - od razu zaliczyliśmy 19 (oszukanych, ale jednak) partii. 19, bo doszliśmy do wniosku, że chodzi głównie o dobrą zabawę, nie jakieś punkty, więc jedno poszukiwanie szpiega = jedna rozgrywka. Bardzo proste zasady, sporo śmiechu, zabawnych niedomówień, spora frajda zarówno kiedy jest się zwykłym graczem jak i szpiegiem. Chętnie wrócę, a kiedyś tam na pewno dokupimy też pierwszą część.

wtorek, 4 czerwca 2019

Catwoman: Pod presją [Ed Brubaker, Paul Gulacy & Jimmy Palmiotti] [recenzja]

Brak komentarzy:

Na tropie Catwoman oraz Nie ma lekko były niezłymi albumami prezentującymi przygody Kobiety-Kot, szczególnie ten drugi. Selina Kyle została przedstawiona przez Darwyna Cooke’a i (przede wszystkim) Eda Brubakera w nie do końca typowy dla tej protagonistki sposób: obaj scenarzyści położyli nacisk na związki z jej dzielnicą, East Endem, oraz jej mieszkańcami. Catwoman pomagała tam potrzebującym, którzy nie wzbudzali zainteresowania policji ani nawet samego Batmana, jak choćby mordowane prostytutki. W efekcie dostaliśmy dwa bardzo ciekawe komiksy, niby superbohaterskie, ale jednak mówiące bardziej o zwykłych ludziach, nie zaś herosach w kolorowych trykotach. Niby nie zapowiadające szczególnie trudnych tematów, a w środku zaskakujące poważnym wydźwiękiem historii o wspomnianych prostytutkach lub dzieciach zmuszanych do przemytu narkotyków. 

niedziela, 2 czerwca 2019

Umbrella Academy: Suita apokaliptyczna [Gerard Way & Gabriel Bá] [recenzja]

Brak komentarzy:

Czterdzieści trzy kobiety rodzą – nagle i niespodziewanie, bo chwilę przed tym wydarzeniem nic nie wskazywało na to, że są w ciąży. Siedmioro z nich (dodajmy, że każde z dzieci posiada wyjątkowe, nadludzkie zdolności) adoptuje tajemniczy Reginald Hargreeves, tworząc tytułową Umbrella Academy oraz twierdząc, że chce w ten sposób uratować świat. Lata później umiera, tyle że Akademia i tak już wtedy nie istnieje, a część nie potrafiącego dogadać się ze sobą rodzeństwa spotyka się dopiero na pogrzebie ich przybranego ojca. 

środa, 29 maja 2019

Niezwykła podróż, tom 3 [Denis-Pierre Filippi & Silvio Camboni] [recenzja]

Brak komentarzy:

Niezwykła podróż to komiksowa seria, do której przekonywałem się dość długo. Pierwszy tom nie zyskał mojej przychylności: owszem, widziałem, że coś w tym albumie jest (przede wszystkim nietuzinkowe ilustracje, za które odpowiada Silvio Camboni), ale jakoś nie dałem porwać się niewystarczająco wciągającej opowieści. Po lekturze kontynuacji było już lepiej, choć dalej nie brakowało mi powodów do kręcenia nosem. Na szczęście trzeci tom skutecznie powstrzymał mnie przed dalszym zachowywaniem się jak maruda, któremu nic się nie podoba. 

środa, 22 maja 2019

Ant Colony [Michael DeForge] [recenzja]

Brak komentarzy:

Przed Ant Colony przeczytałem tylko jeden komiks, którego autorem jest Michael DeForge. Tylko jeden, ale za to jaki – przypuszczam, że gdybym robił ranking opowieści obrazkowych, które najbardziej rozsadziły mi głowę, album Big Kids znalazłby się bardzo blisko szczytu, zaś poznane niedawno nazwisko DeForge z miejsca stało się dla mnie mnie jednym z najdziwniejszych i najciekawszych w tym medium, a trochę już scenarzystów i rysowników poznałem. Teraz, kilka komiksów tego samego twórcy później (A Body BeneathVery Casual), nie tylko podtrzymuję swoje zdanie – jestem go jeszcze pewniejszy. Ale w międzyczasie przeczytałem jeszcze Ant Colony i…

...mózg na ścianie. Znowu. 

niedziela, 19 maja 2019

Detective Comics: Rise of the Batmen [James Tynion IV, Eddy Barrows & Alvaro Martinez] [recenzja]

Brak komentarzy:

Męczę te Batmany pisane przez Kinga i choć z jakiegoś powodu nie potrafię z nich zrezygnować, zdecydowanie za wiele mi tam zgrzyta. Mimo to chcę w moim życiu Bruce’a Wayne’a w swoim śmiesznym stroju, chcę regularnie czytać jakąś serię z jego udziałem. I w międzyczasie, kiedy tak męczyłem telenowelę o ślubie Nietoperza z Catwoman, dotarło do mnie kilka opinii o tym, że w wydawanym równolegle w ramach Rebirth Detective Comics dzieje się o wiele lepiej. W końcu postanowiłem to sprawdzić. 

sobota, 18 maja 2019

Batman: The Rules of Engagement [Tom King, Joelle Jones, Clay Mann & Michael Lark] [recenzja]

Brak komentarzy:

Kolejna część serialu pod tytułem „Dobry ten Batman z Rebirth, czy nie za dobry?”. Recenzja ponownie raczej dla tych, którzy już czytali komiks. Przypuszczam, że będzie krótko, bo umówmy się, nie mamy tu do czynienia z rewolucją – to po prostu kolejny tom Człowieka-Nietoperza napisany przez Toma Kinga.  

niedziela, 12 maja 2019

Komiksowe Podsumowanie Miesiąca: Kwiecień 2019

Brak komentarzy:

Swoje Planszówkowe Podsumowania Miesiąca robię już od dłuższego czasu, ale jakoś nigdy nie pomyślałem o tym, żeby robić to samo z komiksami. Próbowałem tego - nie wyszło, a przynajmniej nie wychodziło zbyt regularnie. Teraz powinno się udać. Będzie trochę inaczej niż z grami planszowymi, trudno mi jednak stwierdzić, jak dokładnie, bo robię to od niedawna, więc siłą rzeczy nie mam jeszcze opracowanej formuły tych tekstów. Zobaczymy, wyjdzie w praniu. Niech żyje własnym życiem i opracuje się samo:

sobota, 11 maja 2019

Vampire: The Eternal Struggle po 150 rozgrywkach

Brak komentarzy:

Jakiś czas temu mojemu graniu w Vampire’a stuknęło 150 partii. Wynik być może niezbyt imponujący, bo zdaję sobie sprawę, że 1) jest wiele osób, które siadały do VTESa nie 150, a setki razy, a poza tym 2) jest wiele osób grających w planszówki czy karcianki bardziej intensywnie ode mnie, dla których zagranie w jeden jedyny tytuł 150 razy to nie jest żaden wyczyn. I w porządku, ale dla mnie jest, choć ja nie do końca o tym. Bardziej chciałbym skupić się na tym, dlaczego uważam, że warto było spędzić z The Eternal Struggle tyle czasu (a nie jest to proste rzucanie kartonikami na 20 minut) i dlaczego nie wyobrażam sobie, żebym przestał – grać, składać talie, segregować karty, aktualizować listę tego, co posiadam, jeździć na turnieje, próbować wciągać w to kolejnych graczy i tak dalej. 

stat4u
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...