Metody Marnowania Czasu: grudnia 2012

wtorek, 25 grudnia 2012

Sweet Tooth: Unnatural Habitats [Jeff Lemire & Matt Kindt] [recenzja]

Brak komentarzy:
Czytałem ostatnio, że Sweet Tooth ma się zakończyć na czterdziestym zeszycie, czyli, ponieważ tom piąty zbiera epizody ##26-32, kolejny powinien być jednocześnie ostatnim. Jeff Lemire stanowczo twierdzi, że tak miało być od początku i Vertigo wcale nie kazało mu zamykać wszystkich wątków przedwcześnie (wydawnictwo, nawet jeżeli anuluje którąś ze swoich serii, nie ma w zwyczaju bezpardonowego "ucinania" jej w połowie, za to prosi autorów o możliwie jak najszybszy finał), na przykład z powodu słabej sprzedaży. Scenarzysta doszedł do wniosku, że co prawda mógłby ciągnąć przygody Gusa o wiele dłużej, ale nie miałoby to większego sensu i po prostu nadszedł już czas na zakończenie. Mam wątpliwości, czy wyjdzie to jego komiksowi na dobre; Sweet Tooth to typowa seria drogi, gdzie dążenie do celu oraz nowe pytania są dużo ciekawsze niż sam cel i odpowiedzi. Wyobrażałem sobie, że bohaterowie mogliby podróżować przez dziwne, postapokaliptyczne miejsca na stronach dziesiątek zeszytów, zaś Lemire miałby możliwość ciągłego zaskakiwania, bo, w przeciwieństwie do choćby Kirkmana i jego Żywych Trupów, ma do dyspozycji o wiele mniej ograniczony świat. Po The Walking Dead już nie oczekuję większych niespodzianek, w Sweet Tooth może zdarzyć się wszystko.
Syndrom pytań ciekawszych niż odpowiedzi widać choćby w rozwiązaniu głównej zagadki z Endangered Species, poprzedniego, dotychczas najlepszego tomu serii. Rozwiązanie przedstawione w Unnatural Habitats nie satysfakcjonuje, Lemire za często używa tego samego schematu i sposobu na podchodzenie czytelnika: ktoś z pozoru dobry okazuje się zły, schronienie okazuje się pułapką, grupa niebezpiecznych ludzi okazuje się grupą przyjaciół. Tak jest i tym razem, więc o ile wcześniej byłem naprawdę ciekawy, co zdarzy się dalej, piąte wydanie zbiorcze w kwestii zaspokajania tej ciekawości poszło po najmniejszej linii oporu. Zresztą, w tej serii ma to miejsce nie po raz pierwszy. Dlatego właśnie oczekiwałem, że autor będzie zajmował się nią jak najdłużej, bo tych kilka tajemnic, jakie wciąż pozostały nierozwiązane, podtrzymuje wszystko przy życiu. Przypuszczam, że szybki finał może to zepsuć. Widać to już w Unnatural Habitats, z gościnnym udziałem Matta Kindta w roli rysownika, gdzie Lemire powoli daje do zrozumienia, skąd wzięły się dziwne hybrydy zwierząt i ludzi. To rozwiązanie też nie wydaje mi się dobre, podpowiem tylko, że najprawdopodobniej w grę wcale nie wchodzi nauka, tylko nieopatrznie obudzeni starożytni bogowie, którzy następnie doprowadzili do niemal całkowitej zagłady ludzkości. Nie kupuję tego i mam nadzieję, że to jednak fałszywy trop.

Sweet Tooth jest serią bardzo nierówną. O ile czwarte wydanie zbiorcze było pierwszym, jakie mogłem uznać za dobre, po prostu dobre, bez kredytu zaufania czy pobłażliwości związanej z oczekiwaniem, że później będzie lepiej, tak Unnatural Habitats burzy moją wcześniejszą satysfakcję. Znowu dostałem do ręki przyzwoite czytadło, któremu brakuje naprawdę wiele do zasłużenia na wszystkie pochwały, jakimi zasypywany jest komiks Lemire'a.
stat4u
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...