Gdyby ktoś błędnie założył, że jestem osobą, którą należy zapytać o dobry książkowy horror, odpowiedziałbym, że po pierwsze się nie znam, a po drugie, Jozef Karika jest król straszenia jak lew jest król dżungli. Ja wiem, że w pierwszej kolejności powinienem wymienić całą masę bardziej zasłużonych dla gatunku nazwisk, ale w zeszłym roku to właśnie Strach i Szczelina sprawiły, że trzeba byłoby rzucić we mnie ogromnym workiem wypełnionym pieniędzmi, żebym w ogóle rozważył wybranie się w zimie w góry.
