Gdyby ktoś błędnie założył, że jestem osobą, którą należy zapytać o dobry książkowy horror, odpowiedziałbym, że po pierwsze się nie znam, a po drugie, Jozef Karika jest król straszenia jak lew jest król dżungli. Ja wiem, że w pierwszej kolejności powinienem wymienić całą masę bardziej zasłużonych dla gatunku nazwisk, ale w zeszłym roku to właśnie Strach i Szczelina sprawiły, że trzeba byłoby rzucić we mnie ogromnym workiem wypełnionym pieniędzmi, żebym w ogóle rozważył wybranie się w zimie w góry.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jozef karika. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jozef karika. Pokaż wszystkie posty
sobota, 28 marca 2020
piątek, 11 października 2019
Szczelina [Jozef Karika] [recenzja]
Niedawno zachwycałem się Strachem Jozefa Kariki, nic więc dziwnego, że od razu po lekturze tamtej powieści sięgnąłem po kolejną, czyli właśnie po Szczelinę. Ostatnia strona okładki obiecała mi najbardziej przerażającą książkę tego autora, tyle że wspomniany Strach podniósł pod tym względem poprzeczkę bardzo wysoko – trochę nie wierzyłem, że Szczelina zdoła zrobić na mnie jeszcze większe wrażenie.
wtorek, 13 sierpnia 2019
Strach [Jozef Karika] [recenzja]
Moja żona przeczytała Strach kilka miesięcy temu, po czym powiedziała mi, że to bardzo dobra książka. I bardzo straszna. Zachęciło mnie to, bo choć nie jestem koneserem horrorów w żadnej postaci (a jeśli chodzi o literaturę, nie za bardzo wierzę w jej moc intensywnego i skutecznego straszenia), lubię się bać, postanowiłem więc spróbować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


