Najwięcej partii: Vampire: The Eternal Struggle (7)
Nawet nie chce mi się sprawdzać, ile razy wieszczyłem tutaj koniec mojego grania we VTESa. "Karcianka nie żyje, kartoniki leżą w szafie, turniej raz w roku to wszystko, na co mogę liczyć". Tymczasem tytuł ten wrócił do druku, a w 2018 roku mam za sobą 25 rozgrywek i niewykluczone, że jeszcze coś w grudniu powampirzymy. Listopad to kilka partii do piwka oraz turniej w Pszczynie, gdzie dotarłem do finału, czyli wykonałem swój plan minimum. Ogólnie z naszym lokalnym graniem w Vampire'a jest ostatnio całkiem nieźle, przy czym liczę na to, że po wyjściu z torporu dopiero się rozgrzewamy.
Nawet nie chce mi się sprawdzać, ile razy wieszczyłem tutaj koniec mojego grania we VTESa. "Karcianka nie żyje, kartoniki leżą w szafie, turniej raz w roku to wszystko, na co mogę liczyć". Tymczasem tytuł ten wrócił do druku, a w 2018 roku mam za sobą 25 rozgrywek i niewykluczone, że jeszcze coś w grudniu powampirzymy. Listopad to kilka partii do piwka oraz turniej w Pszczynie, gdzie dotarłem do finału, czyli wykonałem swój plan minimum. Ogólnie z naszym lokalnym graniem w Vampire'a jest ostatnio całkiem nieźle, przy czym liczę na to, że po wyjściu z torporu dopiero się rozgrzewamy.
