Metody Marnowania Czasu: vtes
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vtes. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vtes. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 października 2020

Gry, w które grałem najczęściej (2020)

Brak komentarzy:

Kolejny rok, kolejne wydanie listy gier, w które grałem najczęściej (tutaj lista z 2016, tutaj z 2017, tutaj z 2018, a tutaj z 2019 roku). Chyba wszystko jasne, więc nie będę niepotrzebnie przedłużał.

czwartek, 8 października 2020

Vampire: The Eternal Struggle po 250 rozgrywkach

Brak komentarzy:

Szybko poszło – tekst Vampire: The Eternal Struggle po 150 rozgrywkach” pojawił się tu 11 maja 2019 roku, a już we wrześniu 2020 stuknęło mi tych partii 250. I to nawet pomimo tego, że mniej więcej od marca do maja wszyscy siedzieliśmy grzecznie w domach i nikomu nie przychodziło do głowy, żeby umawiać się na jakieś tam karty. 

niedziela, 9 lutego 2020

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Styczeń 2020

Brak komentarzy:
Root
19 partii w 6 tytułów (ostatnio: 20 partii w 6 tytułów)

Udział wzięli: Avp: The Hunt Begins (1), Dungeon Forge (1), Horror w Arkham: Gra karciana (3), Mamy szpiega! 2 (8), Root (2), Vampire: The Eternal Struggle (4)

sobota, 18 stycznia 2020

Moje ulubione gry bez prądu (2020): miejsca #10-1

Brak komentarzy:

Jest i pierwsza dziesiątka. Tak jak ostatnio, bardzo mało zmian, jedna nowa rzecz na liście, a poza tym zero przetasowań. Chyba jestem dość wierny swoim ulubionym grom bez prądu (nawet jeśli od dłuższego czasu nie widziałem ich rozłożonych na stole), być może przede wszystkim dlatego, że i tak grałem głównie w tytuł z pierwszego miejsca, który cały czas podtrzymuje moje zainteresowanie i sprawia, że nie potrzebuję wiele więcej. Tak czy inaczej, zaczynamy: 10 moich ulubionych gier bez prądu.

Poprzednie listy:
2020, miejsca #20-11
2019, miejsca #20-11 i #10-1
2018, miejsca #20-11 i #10-1
2017, miejsca #20-11 i #10-1
2016

środa, 2 października 2019

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Wrzesień 2019

Brak komentarzy:

Vampire: The Eternal Struggle
20 partii w 6 tytułów (ostatnio: 28 partii w 10 tytułów)

Najwięcej partii: Vampire: The Eternal Struggle (9)

Bez niespodzianek, ostatnio najlepsza karcianka wieloosobowa gra na świecie (i właśnie dlatego moja ulubiona) jest u nas katowana dość często. Tak często, że choć niedawno napisałem ten tekst, w październiku partii będzie już 200, a nie mówimy tu o tytule, w przypadku którego jedna rozgrywka trwa pół godziny. 200 partii – niby dużo, ale wciąż podchodzę do The Eternal Struggle z pokorą i nastawieniem "wiem, że nic nie wiem". Nadal co chwilę dzieje się coś nowego i wampirzenie ani trochę nie nudzi.

środa, 11 września 2019

Gry, w które grałem najczęściej (2019)

Brak komentarzy:

Kolejny rok, kolejne wydanie listy gier, w które grałem najczęściej (tutaj lista z 2016, tutaj z 2017, a tutaj z 2018 roku). Od razu napiszę, że jeśli chodzi o tytuły na poszczególnych miejscach, zmieniło się bardzo, ale to bardzo niewiele. Trudno mi stwierdzić, czy to źle, czy dobrze, tak po prostu wyszło i w ciągu minionych 12 miesięcy bardzo mało gier wskoczyło do niniejszej pierwszej dziesiątki, tu i tam skończyło się jedynie na innej liczbie rozgrywek. Zdarza się.

środa, 4 września 2019

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Lipiec-sierpień 2019

Brak komentarzy:

28 partii w 10 tytułów (ostatnio: 13 partii w 2 tytuły)

Najwięcej partii: Vampire: The Eternal Struggle (14)

W zasadzie mógłbym zrobić tutaj kopiuj-wklej któregokolwiek z wcześniejszych tego typu opisów, gdy Vampire był najczęściej granym tytułem danego miesiąca (co zdarza się ostatnio bardzo często), gdzie chyba za każdym razem wspominałem, że to moja ulubiona gra i tak dalej, ale tym razem niech przemówi za mnie Gambit w swojej recenzji. Czy polubił VTESa, przekonajcie się sami.

czwartek, 4 lipca 2019

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Czerwiec 2019

Brak komentarzy:


Najwięcej partii: Vampire: The Eternal Struggle (12)

Wygląda na to, że czasy mojego płaczu o niemal całkowity brak grania w mój ulubiony tytuł już minęły i mam nadzieję, że nigdy nie powrócą. Trudno się z tych 12 partii nie cieszyć - zdarzało się, że mniej więcej tyle razy grałem we VTES-a w ciągu całego roku. Generalnie staramy się spotykać co najmniej raz w tygodniu i zaliczyć ze dwie albo trzy rozgrywki. Trochę cierpi na tym różnorodność (jak widać powyżej), ale cóż, chociaż u nas w mieszkaniu leży sobie jakieś 100 planszówek (nie to, że się chwalę, bo nie ma czym, po prostu daję do zrozumienia, że jest w co grać), jeśli mam wybór pomiędzy Wampirem a czymkolwiek innym, właściwie zawsze wybiorę Wampira.

sobota, 8 czerwca 2019

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Maj 2019

Brak komentarzy:
Battlestar Galactica
33 partie w 8 tytułów (ostatnio: 12 partii w 5 tytułów)

Najwięcej partii: Mamy szpiega! 2 (19)

Z teściami gramy głównie w Dixit, czasem w Cytadelę. Było też kilka innych gier, ale stwierdziliśmy, że czas na coś nowego. Mamy szpiega! sprawdziło się idealnie, choć początkowo bałem się, że nie chwyci, przez co będziemy siedzieć w ciszy, bo nikt nie będzie wyrywał się z pytaniami o miejsce, w którym się znajdujemy i o którym wie każdy poza tytułowym szpiegiem. Jak bardzo się myliłem - od razu zaliczyliśmy 19 (oszukanych, ale jednak) partii. 19, bo doszliśmy do wniosku, że chodzi głównie o dobrą zabawę, nie jakieś punkty, więc jedno poszukiwanie szpiega = jedna rozgrywka. Bardzo proste zasady, sporo śmiechu, zabawnych niedomówień, spora frajda zarówno kiedy jest się zwykłym graczem jak i szpiegiem. Chętnie wrócę, a kiedyś tam na pewno dokupimy też pierwszą część.

sobota, 11 maja 2019

Vampire: The Eternal Struggle po 150 rozgrywkach

Brak komentarzy:

Jakiś czas temu mojemu graniu w Vampire’a stuknęło 150 partii. Wynik być może niezbyt imponujący, bo zdaję sobie sprawę, że 1) jest wiele osób, które siadały do VTESa nie 150, a setki razy, a poza tym 2) jest wiele osób grających w planszówki czy karcianki bardziej intensywnie ode mnie, dla których zagranie w jeden jedyny tytuł 150 razy to nie jest żaden wyczyn. I w porządku, ale dla mnie jest, choć ja nie do końca o tym. Bardziej chciałbym skupić się na tym, dlaczego uważam, że warto było spędzić z The Eternal Struggle tyle czasu (a nie jest to proste rzucanie kartonikami na 20 minut) i dlaczego nie wyobrażam sobie, żebym przestał – grać, składać talie, segregować karty, aktualizować listę tego, co posiadam, jeździć na turnieje, próbować wciągać w to kolejnych graczy i tak dalej. 

środa, 1 maja 2019

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Kwiecień 2019

Brak komentarzy:
Vampire: The Eternal Struggle
12 partii w 5 tytułów (ostatnio: 12 partii w 5 tytułów)

Najwięcej partii: Vampire: The Eternal Struggle (5, recenzja tutaj)

Moja ulubiona gra, o której pisałem już bardzo wiele razy, a i tak pewnie na tym się nie skończy. Co mogę dodać tym razem? Właściwie nie nowego: świetne i jak zawsze ciekawe gry, nowi gracze, a wygląda na to, że w drodze są kolejni. Nowe startery sprawdzają się na stole bardzo dobrze. Oby tak dalej, chociaż chciałoby się grać jeszcze więcej.

wtorek, 2 kwietnia 2019

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Marzec 2019

Brak komentarzy:
Dziennik 29 i alkohol
12 partii w 5 tytułów (ostatnio: 6 partii w 4 tytuły)

Najwięcej partii: Dziennik 29 (5)

Nie, nie chodzi mi o to, że przeszliśmy Dziennik 29 pięć razy, po prostu (tak jak na przykład przy T.I.M.E Stories) zapisałem liczbę naszych posiedzeń z tą sympatyczną książko-grą. Wiem, trudno to nazwać typowymi zamkniętymi  rozgrywkami, ale co tam. Ważniejsze jest to, czy warto poświęcić temu tytułowi swój cenny czas. Niedługo pewnie napiszę o tym coś więcej, bo prawie ukończyliśmy całość, na razie tyle: owszem, warto, chociaż trzeba też wiedzieć, że jest to po prostu suche, pozbawione jakiejkolwiek historii rozwiązywanie łamigłówek. Jeśli ktoś spodziewa się gry przygodowej, to nie ten adres, a i bez takich oczekiwań bardzo brakuje  mi tutaj fabuły. Mimo to polecam, kombinowanie z zagadkami bywa bardzo satysfakcjonujące.

niedziela, 3 marca 2019

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Luty 2019

Brak komentarzy:

Najwięcej partii: Arkham Horror: Gra karciana (2), Vampire: The Eternal Struggle (2)

W Arkham Horror udało nam się ukończyć scenariusze Karnawał koszmarów oraz Klątwa Rougarou. Co tu dużo pisać, to jest świetna i niesamowicie klimatyczna gra, w czasie której cały czas czujemy się zaszczuci, a jeśli nawet osiągamy zwycięstwo, wygrywamy ostatkiem sił. Chciałbym zagłębić się w tę karciankę bardziej - wydaje mi się, że do mojej pierwszej dziesiątki raczej nie wejdzie, ale już teraz jest bardzo blisko.

piątek, 25 stycznia 2019

Moje planszówkowe 10x10

Brak komentarzy:
 Wiem, że pewnie są od tego proste w obsłudze aplikacje, ale nic nie przebije kartki w kratkę i długopisu
Ludzie podejmują najróżniejsze wyzwania związane ze swoimi zainteresowaniami, na przykład: w 2019 roku przeczytam 52 książki. Jest i wyzwanie planszówkowe, polegające na zagraniu 10 razy w 10 wybranych przez siebie tytułów. Postanowiłem, że w tym roku sam spróbuję, bez wielkiego spinania się, bardziej żeby zobaczyć, jaki procent swojego celu osiągnę. Chodzi też o to, żeby grać częściej w gry, które zdecydowanie za rzadko widzę poza pudełkiem. Przewiduję, że będzie całkiem nieźle, bo trochę idę na łatwiznę. 

wtorek, 15 stycznia 2019

Moje ulubione gry bez prądu (2019): miejsca #10-1

Brak komentarzy:

No i jest: pierwsza dziesiątka. Najlepsze (rzecz jasna moim skromnym zdaniem) gry bez prądu, w jakie grałem. Dwa nowe tytuły, kilka może i zaskakujących, ale niezbędnych przetasowań. Są też miejsca bez jakichkolwiek zmian, bo wydaje mi się, że mam tutaj rzeczy nie do ruszenia, choć oczywiście nie obrażę się, jeśli w całej tej zabawie i przygodzie znajdę gry jeszcze lepsze.

Poprzednie listy:
2019, miejsca #20-11
2018, miejsca #20-11 i #10-1
2017, miejsca #20-11 i #10-1
2016

poniedziałek, 3 grudnia 2018

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Listopad 2018

Brak komentarzy:
Cthulhu Wars
23 partie w 10 tytułów (ostatnio: 16 parti w 6 tytułów)

Najwięcej partii: Vampire: The Eternal Struggle (7)

Nawet nie chce mi się sprawdzać, ile razy wieszczyłem tutaj koniec mojego grania we VTESa. "Karcianka nie żyje, kartoniki leżą w szafie, turniej raz w roku to wszystko, na co mogę liczyć". Tymczasem tytuł ten wrócił do druku, a w 2018 roku mam za sobą 25 rozgrywek i niewykluczone, że jeszcze coś w grudniu powampirzymy. Listopad to kilka partii do piwka oraz turniej w Pszczynie, gdzie dotarłem do finału, czyli wykonałem swój plan minimum. Ogólnie z naszym lokalnym graniem w Vampire'a jest ostatnio całkiem nieźle, przy czym liczę na to, że po wyjściu z torporu dopiero się rozgrzewamy.