Przed Ant Colony przeczytałem tylko jeden komiks, którego autorem jest Michael DeForge. Tylko jeden, ale za to jaki – przypuszczam, że gdybym robił ranking opowieści obrazkowych, które najbardziej rozsadziły mi głowę, album Big Kids znalazłby się bardzo blisko szczytu, zaś poznane niedawno nazwisko DeForge z miejsca stało się dla mnie mnie jednym z najdziwniejszych i najciekawszych w tym medium, a trochę już scenarzystów i rysowników poznałem. Teraz, kilka komiksów tego samego twórcy później (A Body Beneath, Very Casual), nie tylko podtrzymuję swoje zdanie – jestem go jeszcze pewniejszy. Ale w międzyczasie przeczytałem jeszcze Ant Colony i…
...mózg na ścianie. Znowu.
