Niezwykła podróż to komiksowa seria, do której przekonywałem się dość długo. Pierwszy tom nie zyskał mojej przychylności: owszem, widziałem, że coś w tym albumie jest (przede wszystkim nietuzinkowe ilustracje, za które odpowiada Silvio Camboni), ale jakoś nie dałem porwać się niewystarczająco wciągającej opowieści. Po lekturze kontynuacji było już lepiej, choć dalej nie brakowało mi powodów do kręcenia nosem. Na szczęście trzeci tom skutecznie powstrzymał mnie przed dalszym zachowywaniem się jak maruda, któremu nic się nie podoba.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą denis-pierre filippi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą denis-pierre filippi. Pokaż wszystkie posty
środa, 29 maja 2019
sobota, 13 października 2018
Niezwykła podróż, tom 2 [Denis-Pierre Filippi & Silvio Camboni] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
denis-pierre filippi,
komiksy,
kurc,
niezwykła podróż,
recenzje,
silvio camboni
Posted by
Michał Misztal
Ostatnio trochę zrzędziłem, że Niezwykła podróż to właściwie fajna seria, tyle że raczej nie dla mnie, bo jakoś to wszystko na mnie nie działa, zaś nie działa, bo jestem już za starym dziadem na takie rzeczy. Mimo to nie wypadało nie docenić bardzo udanych ilustracji, którymi zajął się Silvio Camboni. Z kolei scenariusz (którego autorem jest Denis-Pierre Filippi) to przygoda mogąca, z niemałym udziałem warstwy plastycznej, oczarować młodszych odbiorów. Wyglądało więc na to, że w zasadzie nie ma problemu z komiksem, tylko raczej ze mną. Czy po drugim tomie sytuacja uległa zmianie?
niedziela, 27 sierpnia 2017
Niezwykła podróż, tom 1 [Denis-Pierre Filippi & Silvio Camboni] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
denis-pierre filippi,
komiksy,
kurc,
niezwykła podróż,
recenzje,
silvio camboni
Posted by
Michał Misztal
Mam problem z tym komiksem. Albo ze sobą. Albo z jednym i drugim. Pewnie to trzecie, ale do rzeczy.
Pierwszy tom Niezwykłej podróży prezentuje się bardzo interesująco: już sama okładka krzyczy na czytelnika, że w środku znajdzie WIELKĄ PRZYGODĘ. Jest steampunk, inspiracje twórczością Verne’a, dwoje genialnych dzieciaków robiących za głównych bohaterów, niezwykłe wynalazki, humor, a do tego bardzo przyjemne dla oka ilustracje, których autorem jest Silvio Camboni oraz równie dobre kolory, za które odpowiada Gaspard Yvan. Co mogło pójść nie tak?
Na przykład ja mogłem pójść nie tak – jako czytelnik. Bardzo chciałem polubić ten komiks, ale nie mogę nic poradzić na to, że wleciał mi do głowy i niemal natychmiast z niej wyleciał, nie zostawiając po sobie prawie niczego w środku.
Opakowanie, czyli wspomniane już efektowne kadry, jest piękne, natomiast sama historię mogę w najlepszym wypadku potraktować dopiero jako zapowiedź wielkich przygód, które spotkam w kolejnych tomach. Intryga powoli się zagęszcza (protagoniści, dwoje kuzynów, szukają ojca jednego z nich – ale to tylko najważniejszy z kilku problemów, jakie stoją im na drodze), jednak zdołała mnie zainteresować na tyle, by dać serii kredyt zaufania, nie zaś być usatysfakcjonowanym tym, co przeczytałem do tej pory. Obiektywnie wyszedł z tego dobry komiks, może nawet bardzo dobry. Tyle że z nie do końca określonego powodu jakoś do mnie nie trafia. Z drugiej strony, jak chyba widać, trochę mam ochotę tłumaczyć się z tego, że narzekam, coś w tej Niezwykłej podróży może jednak jest.
Podejrzewam, że dla wielu młodszych odbiorców scenariusz, który napisał Denis-Pierre Filippi może być czymś wręcz niesamowitym. Jak już wspominałem: przygoda, steampunk, wynalazki, do tego tajne przejścia, tajemnice… właściwie żałuję, że nie chwyciło mnie to za serce. Może oczekiwałem właśnie komiksowego powrotu do dzieciństwa, dostałem za to przyzwoitą opowieść, która ma szansę zrobić na mnie o wiele większe wrażenie wraz z kolejnymi tomami. Na razie reakcją na samą historię jest niechętne, ale mimo wszystko wzruszenie ramionami.
Subiektywnie: pooglądać jak najbardziej, czytania raczej nie polecam. Obiektywnie: proszę nie zwracać uwagi na zrzędzenie starego dziada i sprawdzić Niezwykłą podróż, bo stary dziad prawdopodobnie się myli albo czytając ten album po prostu miał gorszy dzień.
tekst: Michał Misztal, recenzja opublikowana pierwotnie na stronie Gildii Komiksu
Subskrybuj:
Posty (Atom)


