Metody Marnowania Czasu: Wykiwani [Alex Robinson] [recenzja]

środa, 16 września 2009

Wykiwani [Alex Robinson] [recenzja]


O Wykiwanych Alexa Robinsona naczytałem się tyle pozytywnych opinii, że zagłosowałem na ten komiks portfelem bez jakichś większych obaw. I nie rozczarowałem się - naprawdę warto spędzić z tą cegiełką trochę czasu (352 strony naszpikowane treścią). Jest to jeden z bardziej przemyślanych i dopracowanych komiksów obyczajowych, jakie miałem ostatnio okazję czytać... i w ogóle jeden z lepszych wydanych w tym roku w Polsce.

Alex Robinson napisał i narysował historię wielu realistycznych postaci, z których sześć posiada etykietkę bohaterów głównych. Wiadomo od samego początku, że w finale dojdzie do spotkania całej grupy, ale historia skonstruowana jest tak, iż śledzimy z zainteresowaniem losy wszystkich, nie tylko tych, których twarze znalazły się na okładce. Osoby kluczowe dla fabuły dzielą komiks na sześć różnych opowieści, które w swoim czasie zaczynają się przeplatać i oddziaływać na siebie nawzajem, a czytelnik zdaje sobie sprawę, że gdzieś w tle trwa odliczanie, po którym nastąpi wybuch starannie ukrytej bomby. Ale nawet bez tego każdy z sześciu wątków jest ciekawy - jego bohaterowie zupełnie się od siebie różnią, mają inne problemy i poglądy oraz kompletnie odmiennie podejście do życia, co zostało w mistrzowski sposób ukazane przez autora. Wydaje mi się, że właśnie to jest głównym atutem Wykiwanych - postacie skłaniające swoją prawdziwością do uwierzenia, że to wszystko mogłoby wydarzyć się tuż obok nas, a tacy ludzie mogą rzeczywiście istnieć. I nieważne, czy mowa tu o wypalonej gwieździe rocka, czy o nieprzystosowanym do życia świrze, którego wnętrze głowy potrafi naprawdę przerazić - bohaterowie naprawdę żyją na kartkach tego komiksu. Nie zauważam czegoś podobnego zbyt często - opowieści obrazkowe, książki i filmy są zwykle pozbawione tego, co w dziele Robinsona aż bije po oczach.

Z Wykiwanymi miałem tylko jeden problem (ciekawe, czy tylko ja?) - tak bardzo czekałem na nie-wiadomo-jak-zajebisty finał, że po drodze nie dotarła do mnie bardzo ważna rzecz. Owszem, kulminacyjny moment komiksu może robić wrażenie (na mnie akurat nie zrobił większego niż opowieść jako całość), ale jeśli w czasie lektury będziemy myśleć tylko o nim, może nam umknąć fakt, że końcówka może i będzie świetna, ale nie powinniśmy czekać w szczególności na nią - świetny jest cały komiks. Od początku, poprzez poprowadzone w perfekcyjny i przemyślany sposób historie szóstki głównych bohaterów, aż do wielkiego BUM! na ostatnich stronach. Wielkiego jak wszystkie rozdziały Wykiwanych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

stat4u