Metody Marnowania Czasu: laurence campbell
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą laurence campbell. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą laurence campbell. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 15 listopada 2018

Co tam czytam? (10) (Batman: White Knight, Moon Knight: Silent Knight i Batman: The Black Mirror)

Brak komentarzy:
Co tam czytam? to efekt chęci dzielenia się wrażeniami z lektury komiksów, niekoniecznie w formie pełnoprawnych recenzji. Kilka mniej lub bardziej entuzjastycznych, napisanych na szybko zdań, czasem o jednym tytule, czasem o kilku, o serii, albumie lub o pojedynczym zeszycie. Taki jest plan.


Batman: White Knight [Sean Murphy]

Zaczynamy od tego, że Joker przestał być Jokerem i znowu nazywa się Jack Napier, co jest przy okazji bardzo sympatycznym nawiązaniem do pewnego filmu. Co dalej? Na pierwszych stronach miniserii Seana Murphy’ego Jack, najwyraźniej pozbawiony szaleństwa swojego alter ego w fioletowym garniturze, odwiedza Batmana, który jest… zamknięty w Arkham. Trochę jak w historii Ostatni Arkham, którą tak dobrze pamiętam z dzieciństwa. 

Tyle że ja nie za bardzo lubię takie alternatywne wersje komiksowych serii. Kojarzą mi się tanimi chwytami rodem z Ziemi Jeden do scenariusza Geoffa Johnsa: niech Bullock będzie chudy, zaś z Alfreda zróbmy byłego komandosa, jest świetna koncepcja, mamy całkiem nowy komiks. 

Tylko że nie. Trzeba się naprawdę postarać, by nie wyszła z tego Ziemia Jeden albo na przykład Władza