Jak dobrym komiksem jest Święta Barbora i jak ma się do tego, co działo się naprawdę? Czy Błażej Kurowski umie w rastry? Czy to koniec wspólnego nagrywania, bo Paweł nie daje Moon Knightowi Jeda MacKaya 10/10? A przede wszystkim: Kto pozwolił Michałowi zrobić listę swoich ulubionych komiksowych serii? O tym i o kilku innych rzeczach rozmawiamy w #50 odcinku naszego podcastu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą centrala. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą centrala. Pokaż wszystkie posty
środa, 19 sierpnia 2026
niedziela, 8 listopada 2015
Czarnobyl - Strefa [Francisco Sánchez & Natacha Bustos] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
centrala,
czarnobyl,
francisco sánchez,
komiksy,
natacha bustos,
recenzje
Posted by
Michał Misztal
O czym opowiada ten album, domyśla się chyba każdy, kto spojrzy na okładkę i przeczyta tytuł. Ważne jest to, że Czarnobyl nie jest komiksem autobiograficznym, a Francisco Sánchez (scenariusz) i Natacha Bustos (rysunki) nie byli bezpośrednio zaangażowani w opisywaną przez nich tragedię. Wyszło to historii na plus. Nawet jeśli ktoś uwielbia czytać autobiografie (jak ja), po wchłonięciu zbyt wielu takich pozycji w krótkich odstępach czasu może czuć przesyt i zobojętnienie. Co z tego, że bohaterowie przeżywają ciężkie chwile, chorują czy ocierają się o śmierć. Przedstawiony z dystansu komiks o wypadku w elektrowni atomowej daje odbiorcy zupełnie inną perspektywę i sprawia, że paradoksalnie zależy mu na losach opisywanych przez Sáncheza fikcyjnych postaci. To również zasługa tego, że wszystko zostało dobrze opowiedziane. Ma się poczucie, że nikt nie gonił tu za sensacją, a celem było wyłącznie rzetelne opowiedzenie swojej historii. Czarnobyl nie jest scenariuszową perełką, ale z pewnością spełnia oczekiwania.
Z kolei czarno-biała, ponura kreska Natachy Bustos bardzo pasuje do wydarzeń przedstawianych przez scenarzystę. Niezależnie od tego, czy miejscem akcji jest wieś, pełne życia miasto czy wyludnione krajobrazy po katastrofie, ilustracje dobrze budują atmosferę radości zburzonej przez niepokój i przygnębienie. Należy też zwrócić uwagę na dbałość o szczegóły, takie jak odwzorowanie szczegółów architektonicznych lub używanego dawniej sprzętu. I znowu: choć kadry niekoniecznie rzucają na kolana, spełniają swoją rolę i nie zawodzą.
Jeśli miałbym coś Czarnobylowi zarzucić, byłoby to przewrotne obrócenie się przeciwko autorom tego, że nie gonili za sensacją, a jedynie na spokojnie (w każdym razie tak na spokojnie, jak było to możliwe w obliczu wydarzeń, o jakich mówi komiks) opowiedzieli o kilku z wielu ofiar wypadku z 1986 roku. Album zawiera jednostronicowy wstęp. Ostatni akapit opisuje dzisiejszą skażoną strefę, gdzie kontrolę nad miastem przejmuje przyroda. Pada tam zdanie: "Oto wiadomość z Czarnobyla: świat nadal będzie się obracał, kiedy wreszcie znikniecie". I to jedno, połączone z szerszym opisem historii tytułowego miejsca zdanie, może zrobić na czytelniku większe wrażenie niż niemal 200 stron komiksu. Bo historia Sáncheza i Bustos jednak nie chwyta za serca tak, jak mogłaby to robić. Niemniej to z pewnością rzecz warta przeczytania, pokazująca, że Centrala nadal działa. Mogę się z tego tylko cieszyć.
tekst: Michał Misztal, recenzja opublikowana pierwotnie na stronie Gildii Komiksu
środa, 15 października 2014
Miller & Pynchon [Leopold Maurer] [recenzja]
Miller i Pynchon wytyczają linie demarkacyjne. Chodzą, mierzą, przy tym dużo rozmawiają, a także przeżywają mniej lub bardziej przyjemne przygody. Na swojej drodze spotykają ludzi oraz posługujące się ludzką mową zwierzęta. Miller bardziej interesuje się kobietami, a mniej obowiązkami, za to Pynchon jest zdecydowanie oddany swojej pracy, zaś przed kontaktami z płcią przeciwną powstrzymują go ciągle żywe wspomnienia związane z jego zmarłą dziesięć lat wcześniej żoną. Można powiedzieć: taki standard. Fakt, że profesja bohaterów jest dość nietypowa, jednak ile razy spotykaliśmy historie z udziałem dwóch postaci z przeciwnych biegunów, które nie akceptują się nawzajem w stu procentach, ale muszą jakoś ze sobą żyć?
W takich sytuacjach wiele (wszystko?) zależy od sposobu skonstruowania charakterów protagonistów i od tego, czy łączące ich relacje uda się uczynić interesującymi dla czytelnika. Na szczęście pochodzący z Austrii Leopold Maurer nie zmarnował swojego pomysłu. Zarówno Miller jak i Pynchon są bardzo wyraziści, przyciągający uwagę, zaś pomimo panującego w komiksie minimalizmu i braku rozrzutności w używaniu słów, ich rozmowy, przeszkody, jakie napotykają na swojej drodze, wspomnienia, spotkania z żywymi lub zmarłymi (!) bliskimi – wszystko to jest ciekawą opowieścią samą w sobie, ale jednocześnie można wyczuć znajdujące się pomiędzy wierszami drugie dno. Album nie jest jednoznacznie humorystyczny, depresyjny czy nostalgiczny, pokazuje smutek i radość, unikając banału. Na ostatniej stronie okładki Millera & Pynchona można przeczytać, że "niektórych rzeczy nie da się przełożyć na wykresy". Tak samo jest z historią Maurera. Część tego, co można przeżyć w czasie lektury, trudno jest przełożyć na słowa i pozostaje obronić się stwierdzeniem, że najlepiej po prostu przekonać się o tym samemu, czytając komiks. Do tego dochodzi jeszcze przejrzysta, dość oszczędna kreska - co z tego, że pozbawiona fajerwerków? Lubię takie plansze, mały format, równo po sześć kadrów na stronie, balans pomiędzy efektem gadających głów a większą ilością szczegółów. Rysunki Maurera nadają jego historii specyficzny rytm. Zarówno jeśli chodzi o scenariusz, jak i sposób ilustrowania kadrów, jest to rytm leniwy, ale paradoksalnie bardzo bogaty w oferowane odbiorcy doznania.
Nie chcę się nad tym komiksem zbytnio rozpływać, przesadnie go chwalić. Oczywiście, że czytałem lepsze opowieści obrazkowe, a ta napisana i narysowana przez Maurera nie jest niepodważalnym przebłyskiem geniuszu. Mimo to bardzo cenię historie, które oprócz samego przeczytania, mechanicznego przewracania kartek, można także przeżywać i niekoniecznie wynika to wprost z wymyślonych przez autora wątków, zwrotów akcji czy porywających dialogów, ale z czegoś, czego nie można dotknąć. Miller & Pynchon to właśnie taki album.
tekst: Michał Misztal, recenzja opublikowana pierwotnie na stronie Gildii Komiksu
czwartek, 5 czerwca 2014
Sierstka [Marta Zabłocka] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
centrala,
komiksy,
marta zabłocka,
opublikowane poza blogiem,
recenzje
Posted by
Michał Misztal
Dzięki komiksowi „Znamy się tylko z widzenia”, czytelnicy nie mający styczności ze stroną internetową Marty Zabłockiej mogli dobrze poznać autorkę – nie tylko jako scenarzystkę i rysowniczkę, ale także osobę prywatną. Album stanowił zbiór mniej lub bardziej udanych krótkich form, ale jako całość pozostawiał po sobie dobre wrażenie. Teraz nadszedł czas na „Sierstkę”, kolejne wydawnictwo artystki, zawierające jej eksperymenty z dłuższymi formami, które – w przeciwieństwie do lapidarnych komiksów oraz ilustracji ze „Znamy się tylko z widzenia” – nie były wcześniej publikowane na blogu zycie-na-kreske.blogspot.com. [więcej w najnowszym numerze ArtPapieru]
środa, 30 kwietnia 2014
Hilda i Nocny Olbrzym [Luke Pearson] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
centrala,
hilda,
komiksy,
luke pearson,
opublikowane poza blogiem,
recenzje
Posted by
Michał Misztal
Pomimo świetnej oprawy graficznej, komiks Hilda i Troll nie zdołał mnie do końca urzec. Oczywiście, zdaję sobie sprawę, że to historia spod szyldu Centralki, przeznaczona dla najmłodszych czytelników, jednak mimo to całość była zbyt prosta, przeleciała za szybko, nie zostawiając po drodze zbyt wielu godnych zapamięta szczegółów, bohaterów czy wątków. Protagonistkę dało się polubić, jej wypełnione dziwnymi oraz fascynującymi postaciami otoczenie pozwalało żałować, że samemu nie widywało się podobnych rzeczy w dzieciństwie, ale nic poza tym. Po lekturze zostawało najwyżej wpatrywanie się w ilustracje Pearsona i podziwianie pięknego sposobu wydania tego albumu. [całość na stronie Gildii Komiksu]
czwartek, 13 marca 2014
Za Imperium: Kobiety [Merwan & Bastien Vivès] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
bastien vivès,
centrala,
komiksy,
merwan,
opublikowane poza blogiem,
recenzje,
za imperium
Posted by
Michał Misztal
W poprzednim albumie serii Za Imperium nasi bohaterowie zbytnio się nie nawojowali, nie zdobyli wielu nowych terenów i, ku swojemu rozczarowaniu, w czasie odkrywania nowego świata przede wszystkim bardzo się nudzili. Ostatnia strona tomu Honor zapowiadała jednak nadejście zagrożenia, które może wszystkich przerosnąć. Tom drugi, Kobiety, samym swoim tytułem zdradza naturę nowego niebezpieczeństwa. Zdradza i trochę zaskakuje. Czytelnicy pamiętający wyczyny imperialnej armii sprzed wyruszenia poza granice znanego im świata, jej agresję, niezawodność i determinację w walce, mogliby wybuchnąć śmiechem i zapytać: tylko tyle? Kobiety? [całość na stronie Gildii Komiksu]
piątek, 21 lutego 2014
Bartnik Ignat i skarb puszczy [Tomasz Samojlik] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
centrala,
komiksy,
opublikowane poza blogiem,
recenzje,
tomasz samojlik
Posted by
Michał Misztal
Po komiksach Ryjówka Przeznaczenia i Norka Zagłady nie mam wątpliwości co do tego, że Tomasz Samojlik jest jednym z ciekawszych polskich twórców komiksów. To stwierdzenie można bez większych problemów obronić nawet wtedy, jeśli nie będziemy porównywać go jedynie do innych autorów opowieści obrazkowych dla dzieci. To, co pisze i rysuje, ma w sobie uniwersalność pozwalającą zadowolić także starszych czytelników. Krótko mówiąc, komiksy Samojlika to piękna sprawa i zawsze będę sięgał po jego nowe wydawnictwa. Sięgnąłem również po najnowsze z nich, zatytułowane Bartnik Ignat i skarb puszczy. [całość na stronie Gildii Komiksu]
poniedziałek, 10 lutego 2014
Znamy się tylko z widzenia [Marta Zabłocka] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
centrala,
komiksy,
marta zabłocka,
opublikowane poza blogiem,
recenzje
Posted by
Michał Misztal
Wielokrotnie zastanawiałem się nad popularnością tego rodzaju komiksów, rysunków, ogólnie takiej twórczości. Wchodzę na zycie-na-kreske, czyli stronę Marty Zabłockiej na Facebooku, a tam proszę, niemal 9000 polubień. I choć liczba kliknięć w znaną chyba prawie wszystkim dłoń z wystawionym kciukiem niekoniecznie świadczy o samym poziome czyjejś działalności, czterocyfrowa armia czytelników z ósemką na początku to coś, co w pewnych wypadkach należy docenić. Być może receptą na popularność tego rodzaju komiksów oraz ilustracji jest po pierwsze przystępność, dzięki której zdołają trafić do każdego, po drugie zaś umiejętność zgrania się z odbiorcami, w taki sposób, że nawet nieskomplikowany, niedbały (nieraz tylko pozornie) szkic opatrzony prostą sentencją lub dialogiem odzwierciedla ich myśli czy opinie, pozwalając utożsamić się z refleksjami autora. Piszę o prostocie, bo przecież rozmowa, w której osoba spoza kadru pyta: „Kiedy ostatni raz była pani szczęśliwa?”, po czym dostaje odpowiedź: „Co?”, nie grzeszy geniuszem, a w zbiorze Znamy się tylko z widzenia podobnych przykładów i pomysłów można znaleźć o wiele więcej. I przestaję zastanawiać się nad ich popularnością, kiedy dostrzegam, że trafiają również do mnie, i że kiedy je oglądam, kiwam głową ze zrozumieniem, nawet jeśli nie podzielam uczuć pojawiających się w albumie bohaterów. [więcej na stronie Comix Grrrlz]
środa, 1 stycznia 2014
Komarów [Bart Nijstad] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
bart nijstad,
centrala,
komiksy,
opublikowane poza blogiem,
recenzje
Posted by
Michał Misztal
Już pierwszy kontakt z komiksem Komarów zachęcił mnie do lektury: wziąłem go ze stoiska i szybko przejrzałem całość od początku do końca, choć zwykle staram się tego nie robić. Akurat w tym przypadku miało to sens, bo kiedy zobaczyłem choćby scenę z kobietą odwiedzającą lekarza, już wiedziałem, że koniecznie chcę przeczytać tę opowieść. Nawet przy tak pobieżnym zapoznaniu się z tym, co napisał i narysował Bart Nijstad, zauważyłem w jego historii wystarczająco dużo niepokojących rzeczy, by zechcieć poznać jej zakończenie i mieć ją u siebie na półce. [więcej w najnowszym, 44 numerze Grabarza]
poniedziałek, 2 grudnia 2013
Pasterz [Anna Sailamaa] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
anna sailamaa,
centrala,
komiksy,
opublikowane poza blogiem,
recenzje
Posted by
Michał Misztal
O tym, że Pasterz to historia o smutku wiążącym się z ulotnością życia, można dowiedzieć się jeszcze przed rozpoczęciem lektury, z ostatniej strony okładki. Autorka komiksu, publikowana w kilku krajach i nagradzana w ojczystej Finlandii oraz w Szwajcarii, Anna Sailamaa wyraźnie chciała, by smutek i ulotność życia wylewały się ze stron jej opowieści. Bohaterowie Pasterza wydają się być ludźmi pozbawionymi perspektyw, przemierzającymi zaśnieżone tereny bez wyraźnego celu. Ich rozmowy i działania rzadko mają większe znaczenie albo wpływ na cokolwiek. Czytelnik zostaje wrzucony w tę niezbyt zachęcającą rzeczywistość i poznaje idącego do pracy młodego mężczyznę, który na swojej drodze znajduje martwego łabędzia. To z pozoru niezbyt wyjątkowe wydarzenie jest jednocześnie punktem wyjścia całej historii. Wydaje mi się, że wiem, co chciała opowiedzieć w niej autorka oraz jakie wrażenie wywołać wśród odbiorców. Sądzę, że wspomniany smutek, melancholia i poczucie bezradności wynikające z życia w pozbawionych sensu, przytłaczających realiach miał udzielać się czytelnikom. Problem w tym, że codzienność bohaterów Pasterza jest nudna i to właśnie ta nuda jest uczuciem dominującym w czasie czytania komiksu Anny Sailamaa. Podobnie jak podczas niedawnej lektury Papierowych chłopaków, trzymając w rękach jedną z nowszych pozycji Centrali zastanawiałem się, na co komu ta historia? [więcej na stronie Comix Grrrlz]
niedziela, 27 października 2013
Na własny koszt - Komiksowy pamiętnik bywalca burdeli [Chester Brown] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
centrala,
chester brown,
komiksy,
opublikowane poza blogiem,
recenzje
Posted by
Michał Misztal
Jak wygląda powszechne wyobrażenie o dziwkarzach? Prawdopodobnie tak samo, jak o alkoholikach czy narkomanach – że są to ludzie odrażający lub nie radzący sobie ze swoim życiem. Tymczasem zawarta w kadrach rzeczywistość Chestera Browna, twórcy „Komiksowego pamiętnika bywalca burdeli”, wbrew zapowiedziom skandali oraz wielkich nieprzyzwoitości, wygląda zupełnie inaczej, a przy okazji, jak wiele innych, szczerych do bólu historii autobiograficznych, pokazuje pewną bardzo ważną rzecz. [więcej na stronie Alei Komiksu]
środa, 23 października 2013
Za furtką [Dominika Węcławek i Karolina Danek] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
centrala,
dominika węcławek,
karolina danek,
komiksy,
opublikowane poza blogiem,
recenzje
Posted by
Michał Misztal
Słowa, które w moim odczuciu najlepiej opisują ten komiks, to przymiotniki "zwyczajny" oraz "ludzki". W tego typu historiach jest coś takiego, że choć dla ich bohaterów często stanowią "mały, prywatny koniec świata", dla czytelników bywają banalne. Nie dlatego, że ich scenariusz jest kiepski. Chodzi bardziej o to, że przedstawione w nich problemy opatrzone są etykietką "Sprawy, które przeżył albo dopiero przeżyje każdy z nas". Czy tego chcemy, czy nie, podobne wydarzenia oraz nasze reakcje na nie bardzo często są oparte na pewnych schematach. I akurat fakt, że wątki czy dialogi w komiksie Za furtką niejednokrotnie ocierają się o banał, dla mnie jest zaletą, bo właśnie tak mogłoby to wyglądać w prawdziwym życiu. Przedstawione przez Dominikę Węcławek, przeżywane przez główne bohaterki dramaty zostały w pewnym stopniu wyprane z wyjątkowości: mogłyby spotkać każdego, a większość osób radziłaby sobie z nimi bardzo podobnie do tego, co zostało przedstawione na stronach tej opowieści. Jestem pewny, że czytając ją, wielu odbiorów będzie w stanie odnieść poszczególne wydarzenia do tych ze swojego własnego życia, nawet jeśli wcześniej na ich drodze stanęły jedynie podobne, a nie dokładnie te same przeszkody. [więcej na stronie Gildii Komiksu]
wtorek, 24 września 2013
Przygody Nikogo [Mikołaj Tkacz] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
centrala,
komiksy,
mikołaj tkacz,
opublikowane poza blogiem,
recenzje
Posted by
Michał Misztal
Z Przygodami Nikogo mam trochę tak, jak z Bi Bułką Otoczaka – najchętniej w ogóle nie wypowiadałbym się o tym komiksie, albo może inaczej: słysząc, że jest genialny, w milczeniu kiwałbym głową, z kolei gdyby ktoś nazywał wydanie go marnowaniem papieru, znowu stałbym bez słowa i wcale nie zaprzeczał. Biorąc go do recenzji czułem, że dostaję w swoje ręce coś, co parzy i czego należy jak najszybciej się pozbyć, przede wszystkim ze strachu. Miałem wrażenie, że ludzie widzący mnie przechodzącego z Przygodami Nikogo patrzą na mnie ze współczuciem. A najzabawniejsza recenzja, jaką słyszałem o dziele Mikołaja Tkacza to wypowiedziane z uśmiechem (bynajmniej nie pogardliwym) zdanie: "Czy ten gość chciał strollować całe komiksowo, czy co?". Nawiązując do mojej opinii o komiksie wspomnianego już Rafała Tomczaka, historia zdaje się powtarzać: czytelnik może zrobić z siebie ignoranta, gdy stwierdzi, że to jedynie prowokacja, jeśli twórca tak naprawdę postawił poprzeczkę znacznie wyżej zdolności pojmowania przeciętnego zjadacza chleba, jednak może też wyjść na ignoranta stwierdzając, że jest w tym ukryte COŚ, jakiś głębszy sens, podczas gdy autor jedynie wyśmiewa odbiorców szukających za wszelką cenę prawd objawionych w zwykłym żarcie. A najgorsze, że brakuje mi pewności siebie pozwalającej na zdecydowane opowiedzenie się po którejkolwiek ze stron. [więcej na stronie Gildii Komiksu]
poniedziałek, 26 sierpnia 2013
Za oknem świeci słońce [Anja Wicki] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
anja wicki,
centrala,
komiksy,
opublikowane poza blogiem,
recenzje
Posted by
Michał Misztal
Czytelnicy komiksów, którzy byli w tym roku na Ligaturze (albo widzieli relacje z wystaw gdzieś w Internecie), a potem sięgnęli po album Za oknem świeci słońce, wiedzą, że Anja Wicki, jego autorka, ma do zaprezentowania o wiele więcej niż w opowieści wydanej kilka miesięcy temu przez Centralę. Reszta będzie musiała uwierzyć na słowo, że to tylko namiastka jej umiejętności. Pytanie tylko, czy taka namiastka zachęci odbiorców do sięgnięcia po kolejne dokonania Wicki. [więcej na stronie Gildii Komiksu]
niedziela, 18 sierpnia 2013
Tej nocy dzika paprotka [Marzena Sowa i Berenika Kołomycka] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
berenika kołomycka,
centrala,
komiksy,
marzena sowa,
opublikowane poza blogiem,
recenzje
Posted by
Michał Misztal
Tej nocy dzika paprotka to kolejny po Pustelniku Martina Ernstsena opublikowany przez Centralę komiks dla dzieci. O ile historia norweskiego twórcy wydawała mi się dość nieprzystępna i trudna dla najmłodszych czytelników, głównie ze względu na nieco ponurą kolorystykę, w przypadku dzieła Marzeny Sowy i Bereniki Kołomyckiej nie mam wątpliwości, że odbiorcy, do których kierowana jest opowieść dwóch autorek, już na pierwszy rzut oka będą zachęceni, by po nią sięgnąć. [więcej na stronie Gildii Komiksu]
wtorek, 9 lipca 2013
S/N [Michał Rzecznik] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
centrala,
komiksy,
michał rzecznik,
opublikowane poza blogiem,
recenzje
Posted by
Michał Misztal
W ciągu paru ostatnich miesięcy Michał Rzecznik dał się poznać czytelnikom komiksów dzięki trzem ciekawym inicjatywom. Pierwszą był sympatyczny, wydany własnym sumptem Generator 1000, czyli zbiorek dziesięciu pasków, które za pomocą kilku prostych cięć można cudownie rozmnożyć do tytułowego tysiąca krótkich opowieści obrazkowych. Dużo ważniejszą pozycją jest jednak zilustrowany przez Daniela Gutowskiego Maczużnik, zarówno dzięki rysunkom, jak i scenariuszowi Rzecznika już teraz, raczej powszechnie (i zasłużenie) uznawany za jednego z najmocniejszych kandydatów do tytułu polskiego komiksu tego roku. Pod tym względem S/N, kolejny zbiór zajmujących niewielką ilość kadrów historii, nie jest może aż tak istotny i zapadający w pamięć, ale i tak w stu procentach potwierdza talent autora, który "wyrusza (...) w poszukiwania najśmieszniejszych żartów na świecie. Niestety po drodze znajduje zupełnie inne". [więcej na stronie Gildii Komiksu]
sobota, 22 czerwca 2013
Nieznany geniusz [Mikołaj Tkacz i Agnieszka Piksa] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
agnieszka piksa,
centrala,
komiksy,
mikołaj tkacz,
opublikowane poza blogiem,
recenzje
Posted by
Michał Misztal
Scenariusz Nieznanego geniusza, napisanego przez Mikołaja Tkacza i narysowanego przez Agnieszkę Piksę, pod względem konstrukcji bardzo przypomina mi komiksy Sławomira Lewandowskiego. Tak samo jak jego historie, Nieznany geniusz to dosyć długi, rozbudowany dowcip, bawiący nie tylko puentą, ale też samym przebiegiem opowieści, bohaterami oraz tym, co ich spotyka. Zresztą, sam pomysł na fabułę zaciekawił mnie jeszcze przed rozpoczęciem lektury i sprawił, że w mojej kolejce rzeczy do przeczytania pozycja z Kolekcji Maszina od razu powędrowała o kilka miejsc do przodu. [więcej na stronie Gildii Komiksu]
środa, 12 czerwca 2013
Polish female comics - Double portrait [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
centrala,
komiksy,
opublikowane poza blogiem,
recenzje
Posted by
Michał Misztal
Miałem okazję przyglądać się kilku internetowym dyskusjom na temat komiksu kobiecego, w których zastanawiano się nawet nad tym, czym właściwie jest cały ten komiks kobiecy. Czy to po prostu opowieści obrazkowe tworzone przez kobiety, czy może po prostu historie o kobietach, poruszające związaną z nimi tematykę, niezależnie od płci autora? Może aby dane historie mieściły się w ramach komiksu kobiecego, muszą spełniać oba te warunki, czyli mówić o kobietach oraz być przez nie napisane i narysowane? Osobiście nigdy nie interesowało mnie podobne szufladkowanie, dla mnie wszelkie dobra popkultury, w tym oczywiście komiksy, sprowadzają się do chyba najprostszego podziału: są dobre, średnie albo kiepskie. To wszystko. Płeć czy rzeczy takie jak na przykład narodowość autora przecież nie tworzą tu żadnych reguł dotyczących ich wysokiego lub niskiego poziomu. Mimo to muszę przyznać, że opowieści obrazkowe tworzone przez kobiety są dla mnie o tyle bardziej interesujące od tych autorstwa mężczyzn, że przedstawiają zupełnie inny od mojego punkt widzenia. Żaden scenarzysta nie da czytelnikom takich opowieści jak choćby Olga Wróbel, nawet jeśli byłby o wiele bardziej uzdolniony. I nie chodzi tu jedynie o to, że zajście w ciążę i opisanie związanych z tym przeżyć nie jest dla niego możliwe. W związku z tym, wbrew opiniom, że takie dzielenie twórców jest pozbawione sensu, prezentująca wyłącznie autobiograficzne prace kobiet antologia Polish female comics - Double portrait jak najbardziej ma dla mnie rację bytu. [więcej na stronie Gildii Komiksu]

poniedziałek, 10 czerwca 2013
Powroty [Katarzyna Kaczor] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
centrala,
katarzyna kaczor,
komiksy,
opublikowane poza blogiem,
recenzje
Posted by
Michał Misztal
Na początek anegdotka. Kwiecień tego roku, Poznań, Ligatura. Po przywitaniu się ze znajomymi oraz rzuceniu okiem na stoisko Centrali, pora na pierwszy punkt festiwalowego programu. Chwilę później siedzę na komiksowych warsztatach prowadzonych przez Macieja Pałkę i Dominika Szcześniaka. Nie za bardzo umiem rysować, ale coś rysuję, a przy tym samym stole siedzą dwie dziewczyny, którym tworzenie kolejnych kadrów idzie zdecydowanie lepiej ode mnie, chociaż po ich minach widać, że nie są specjalnie zadowolone z tego, co wyszło spod ich ołówków i cienkopisów. Gdzieś na blacie leży najnowszy numer 1 zine i Maciej mówi tej po lewej ode mnie, żeby coś tam posłała, bo robi dobre rzeczy. Mając taką samą opinię, pytam ją, czy rysuje na co dzień, czy wpadła na warsztaty jedynie z ciekawości, a dziewczyna wyjmuje skserowane kartki podpisane Srogi zin komiksowy #1. Czytam napis na ostatniej stronie okładki: "Spotkanie z Kasią, autorką komiksu Powroty + tworzenie komiksowego zina + ciasto!". Nie zastanawiam się nawet przez chwilę, wstaję, na moment opuszczam salę i kupuję Powroty na stoisku Centrali. [więcej na stronie Gildii Komiksu]

wtorek, 4 czerwca 2013
Silence 2012 [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
centrala,
komiksy,
opublikowane poza blogiem,
recenzje
Posted by
Michał Misztal
W niemych komiksach jest coś magicznego, pewien brak oczywistości, który czasami występuje nawet w tych najmniej skomplikowanych z nich, pozwalając czytelnikowi na częściowe dopowiedzenie nieobecnych elementów danej historii. Takie opowieści, w odróżnieniu do klasycznych historii z dialogami oraz narracją, często wymagają większego skupienia. W kwietniu tego roku, w czasie Międzynarodowego Festiwalu Kultury Komiksowej Ligatura, premierę miała druga część liczącego ponad pięćset stron katalogu „SILENCE”, na którego łamach zaprezentowano blisko setkę prac biorących udział w tytułowym konkursie promującym komiks niemy. Także i tym razem w albumie nie zabrakło plansz przygotowanych przez autorów z całego świata (choć w tegorocznej edycji jest ich o wiele więcej), a ponieważ znaczna ich część to prace na wysokim poziomie, radość z posiadania owej antologii jest tym większa. [więcej w najnowszym numerze ArtPapieru]

Subskrybuj:
Posty (Atom)















