Zguba zębiełków to kolejny tom przygód ryjówki przeznaczenia, czyli Dobrzyka, oraz jego przyjaciół. Jeśli ktoś ma już za sobą lekturę wcześniejszych komiksów z tej serii, nie powinien być zaskoczony tym, co przygotował tutaj Tomasz Samojlik. W skrócie: raczej wiadomo, że będzie dobrze, bo autor ten zazwyczaj nie schodzi poniżej pewnego (wysokiego) poziomu.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tomasz samojlik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tomasz samojlik. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 8 września 2019
czwartek, 1 grudnia 2016
To nie jest las dla starych wilków [Tomasz Samojlik] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
komiksy,
kultura gniewu,
recenzje,
tomasz samojlik
Posted by
Michał Misztal
Należy to powtarzać przy każdej możliwej okazji: Tomasz Samojlik tworzy świetne komiksy dla dzieci i dorosłych. Uniwersalne, interesujące, dobrze narysowane, z ciekawą fabułą, rozpoznawalną kreską autora i mogące uczyć (poprzez zabawę) czytelnika w każdym wieku. W swojej kategorii jest jednym z mistrzów, a w dodatku na spotkaniach widać, że Samojlik jest osobą skromną, przesympatyczną oraz pełną pasji. Wiem, że się powtarzam, ale podkreślę ponownie: należy robić to przy każdej możliwej okazji.
Tym razem autor, znany z trylogii Ryjówka Przeznaczenia czy albumu Bartnik Ignat i skarb puszczy przygotował To nie jest raj dla starych wilków – zbiór 18 krótkich opowieści obrazkowych. Możemy przeczytać w nim o tytułowym bohaterze komiksu, o konflikcie dzików z żubrem, poznać łasicę ninja, dowiedzieć się, jak zwierzęta reagują na fotopułapki, poznać stowarzyszenie wędrujących świstunek, dowiedzieć się o fraktalach i o wielu innych ciekawych rzeczach czy postaciach. Nie zabraknie też kilku starych znajomych, poznanych we wcześniejszych komiksach autora. Wszystko podane w typowej dla Samojlika formie, czyli dużo zabawnych scenek i bohaterów, z całością przeplataną wieloma interesującymi oraz nienachalnie przedstawionymi faktami. Tym razem na końcu nie ma charakterystycznych dla kilku innych albumów twórcy dłuższych tekstów związanych z tematami takimi jak zwyczaje zwierząt czy historia.
Czy w komiksie znalazło się coś nowego? Nie bardzo. Jeśli ktoś zna wcześniejsze dokonania autora Ostatniego żubra, poczuje się jak w domu i nie powinien być zawiedziony. Wydaje się, że Samojlik należy do grona tych, którzy dopracowali swoje komiksy jeśli nie do perfekcji, to bardzo blisko doskonałości, po czym sprawnie posługują się swoim stylem i nie jest to w ich wypadku grzechem. Taka formuła sprawdza się bardzo dobrze, aczkolwiek od kilkustronicowych opowieści Samojlika wolę jego dłuższe historie – bardziej angażują odbiorcę, zapadają w pamięć i z reguły są po prostu ciekawsze. Dla tych, którzy wiedzą, co potrafi, to i tak pozycja obowiązkowa, reszcie polecam zacząć na przykład od Ryjówki Przeznaczenia, zaś To nie jest las dla starych wilków przesunąć w okolice końca kolejki.
tekst: Michał Misztal, recenzja opublikowana pierwotnie na stronie Gildii Komiksu
czwartek, 15 października 2015
Powrót Rzęsorka [Tomasz Samojlik] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
komiksy,
kultura gniewu,
recenzje,
ryjówka przeznaczenia,
tomasz samojlik
Posted by
Michał Misztal
Tomasz Samojlik to ktoś, kogo zdjęcie powinno znaleźć się obok definicji terminu człowiek sukcesu. Na pewno nie dotarła do mnie całość jego twórczości, ale wszystkie jego utwory, jakie trafiły w moje ręce, właściwie zawsze spełniały wszystkie oczekiwania lub (w przypadku krótszych opowieści, choćby tych z magazynu Biceps) robiły to, co powinny robić kilkuplanszowe historyjki: wywoływały uśmiech i wyróżniały się z tłumu innych podobnych komiksów. A jeśli jeszcze do tego miało się okazję wysłuchać na żywo, jak autor opowiada o swojej twórczości, jedyną słuszną reakcją była chęć regularnego dawania mu swoich pieniędzy w zamian za kolejne albumy.
Powrót Rzęsorka jest trzecim tomem serii Ryjówka Przeznaczenia. Część druga, zatytułowana Norka Zagłady, nie wprowadzała wielu zmian w stosunku do pierwszej. I nie musiała. Samojlik wydaje się twórcą kompletnym, który może co najwyżej wpaść na ciekawy pomysł związany z fabułą, ale jeśli chodzi o warsztat, zarówno rysunkowy, jak i o sposób opowiadania historii, nie potrzebuje niczego ulepszać. Obie te rzeczy wychodzą mu znakomicie. Z tego powodu finał trylogii nie zaskakuje. To rozbudowanie kilku dobrze znanych czytelnikom postaci, wprowadzenie paru nowych, a także kolejny przeciwnik, z którym zmierzy się Dobrzyk i jego drużyna: wywołany przez bezmyślnego człowieka pożar. Jest i oczywiście przepowiednia, tym razem niezbyt atrakcyjna dla jednej z ryjówek...
Aż chciałoby się wspomnieć dla zasady czy równowagi o kilku rzeczach, które tu nie grają, które mogłyby być lepsze. Pewnie po dłuższym zastanowieniu coś by się nawet znalazło, ale nie jest to w żaden sposób odczuwalne w czasie lektury. Ten komiks po prostu nie potrzebuje lepszej kreski czy na przykład bardziej rozbudowanego scenariusza. Owszem, niektóre żarty mogę nie bawić, ktoś mógł oczekiwać więcej, dla kogoś ważne były nawiązania do innych znanych utworów, którym autor tym razem nie poświęcił aż takiej uwagi, ale są to wyłącznie rzeczy będące kwestią gustu; choć Powrót Rzęsorka nie jest przebłyskiem geniuszu, nie potrafię wytknąć temu albumowi czegoś, co niezaprzeczalnie byłoby jego rażącą wadą.
Ostatnio ktoś z moich znajomych wspomniał, że już nikt nie robi takich komiksów dla dzieci jak Christa czy Baranowski. Stwierdziłem, nie do końca przemyślawszy swoją wypowiedź, że jest Tomasz Samojlik. W rozmowie uczestniczył też alkohol. W odpowiedzi usłyszałem, że to całkiem inne rzeczy. Oczywiście, że tak, jednak wierzę, że jeśli w dalekiej przyszłości będziemy wspominać o najważniejszych autorach komiksów dla dzieci obecnej dekady, nazwisko twórcy Ryjówki Przeznaczenia będzie w takich zestawieniach padać za każdym razem. I zawsze w czołówce.
tekst: Michał Misztal, recenzja opublikowana pierwotnie na stronie Gildii Komiksu
poniedziałek, 10 sierpnia 2015
Biceps #7 [recenzja]
Stara śpiewka: komiksowe magazyny w Polsce nie mają łatwo. Nie jest ich wiele i przypuszczalnie nie z powodu zbyt wielkiej liczby potencjalnych czytelników. Sporo przestało być wydawanych niekoniecznie dlatego, że były kiepskie. Wydaje mi się, iż zamiast magazynu komiksowego, większość grupy docelowej tego typu wydawnictw preferuje po prostu zakup komiksu. Do tego historie w periodykach to często krótkie, kilkustronicowe strzały, zapominane bardzo szybko po lekturze. Krótko mówiąc, nie ma lekko. Widzą to chyba też redaktorzy wyrobu zinopodobnego, jak wciąż nazywany jest Biceps. Niedawno, po naprawdę długiej przerwie, ukazał się jego siódmy numer.
Już we wstępie Łukasz Mazur wypowiada się w pesymistycznym tonie, dając do zrozumienia, że najnowsza odsłona magazynu może być jednocześnie ostatnią. Pojawiają się takie wypowiedzi jak "Zabawa w wydawnictwo jest tyle satysfakcjonująca co i – po jakimś czasie – męcząca" oraz "(...) kolejny rok robi się tę samą rzecz". Byłoby szkoda, choć w pewnym sensie doskonale to rozumiem. Bo i numer siódmy to z grubsza to samo, co w numerach poprzednich, a nawet w poprzednich numerach innych komiksowych magazynów. Trochę krótkich komiksów i trochę publicystyki. Formuła jest przecież zawsze mniej więcej taka sama, choć trzeba przyznać, że redaktorzy Bicepsa razem z zaproszonymi twórcami radzą sobie z jej realizacją bardzo dobrze. Dlatego właśnie byłoby szkoda, gdyby już nie pojawił się kolejny numer.
Załoga tworząca komiksy w siódmym Bicepsie to między innymi Boulet, Tomasz Samojlik, Michał Śledziński, Grzegorz Janusz, Tomasz Niewiadomski, Anna Krztoń, Bartosz Sztybor, Piotr Nowacki oraz Igor Baranko. Niewątpliwie mocna ekipa. Znane nazwiska, w tym większość, których raczej można się było spodziewać. Podobnie jest z publicystyką, w moim przypadku jak zwykle ulubionym punktem bicepsowego programu: Łukasz Mazur, Tomasz Pstrągowski (bardzo smutny tekst o końcu Komiksomanii), Szymon Holcman, Przemysław Pawełek, Daniel Gizicki, Paweł Deptuch czy Jerzy Łanuszewski napisali ciekawe rzeczy, szkoda tylko, że przy niektórych tytułach widnieje dopisek z datą powstania tekstu – okolice wakacji 2014 – co tylko przypomina o niezbyt regularnych odstępach czasu pomiędzy publikacją poszczególnych numerów magazynu.
Jest dobrze i jednocześnie źle. Dobrze, bo Biceps to wciąż periodyk trzymający poziom. Źle, bo wygląda na to, że dołączy do tych, których już wśród nas nie ma. Źle, bo jest ogólnie źle z magazynami komiksowymi. Wiem, że się powtarzam, zresztą wspominam to przy każdej możliwej okazji, a wspominam, bo bardzo nad tym ubolewam. Oprócz samych albumów i zeszytów potrzebuję też takich wydawnictw. Liczę na to, że redakcja poczuje potrzebę zrobienia następnego numeru.
tekst: Michał Misztal, recenzja opublikowana pierwotnie na stronie Gildii Komiksu
poniedziałek, 6 października 2014
Ostatni żubr [Tomasz Samojlik] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
komiksy,
kultura gniewu,
recenzje,
tomasz samojlik
Posted by
Michał Misztal
Jeśli ktoś zetknął się z innym albumami Tomasza Samojlika zanim sięgnął po niniejsze wydanie Ostatniego żubra, w czasie lektury tej historii poczuje się jak w domu. Ta sama kreska, podobne pomysły na scenariusze, identyczne podejście do tematu i zbiór ciekawostek na końcu komiksu. Niezależnie od tego, po którą z pozycji tego autora sięgnie się w pierwszej kolejności, można być usatysfakcjonowanym albo odnieść wrażenie, że Samojlik stoi w miejscu, a wręcz przestał się rozwijać – ale może już wcale nie musi?
Tak jak w przypadku Bartnika Ignata i skarbu puszczy, w obsadzie Ostatniego żubra znalazło się sporo miejsca dla ludzi, choć ma się rozumieć, że ważną rolę odgrywają tu także zwierzęta. Miejscem akcji opowieści Samojlika jest ponownie Puszcza Białowieska, zaś głównym bohaterem tytułowy mały żubr niemający nawet imienia. Chociaż jeszcze o tym nie wie, to na jego barkach będzie spoczywał los całej puszczy, i bardzo dużo zależy od tego, czy uda mu się przeżyć. Póki co usiłuje dotrzeć do Serca Lasu, o którym usłyszał od mamy. W międzyczasie jedni ludzie chcą się go za wszelką cenę pozbyć, a inni próbują go uratować.
To jeszcze jeden album, w którym autor łączy prostą, wyrazistą kreskę z zabawnym, pouczającym i niezwykle uniwersalnym scenariuszem. Przygody ostatniego żubra mogą śledzić z zainteresowaniem zarówno młodsi, jak i starsi odbiorcy. Tyczy się to również informacji o historii oraz mieszkańcach Puszczy Białowieskiej zamieszczonych na końcu albumu. Samojlik zaprzecza tezie, że jeśli coś jest dla wszystkich, to tak naprawdę jest dla nikogo.
Zapoznawanie się z kolejnymi albumami twórcy Ryjówki przeznaczenia kojarzy się z lekturą nowych tomów Fistaszków Schulza – co prawda poza kilkoma nowymi wątkami powiewu świeżości tu nie uświadczymy, ale dzieło nie traci przez to na jakości. Wygląda na to, że Tomasz Samojlik już jakiś czas temu znalazł swój sprawdzony sposób na robienie komiksów i zamierza się go trzymać. Być może mógłby osiągnąć jeszcze więcej, ale nie zmienia to faktu, że jego albumom – nowszym czy starszym – nie można niczego poważnego zarzucić. Jeśli nawet pojawiają się w nich jakieś niedoróbki, to po lekturze żadna z nich nie pozostaje w pamięci, za to masa pozytywnych wrażeń – jak najbardziej.
tekst: Michał Misztal, recenzja opublikowana pierwotnie na stronie Booklips
piątek, 21 lutego 2014
Bartnik Ignat i skarb puszczy [Tomasz Samojlik] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
centrala,
komiksy,
opublikowane poza blogiem,
recenzje,
tomasz samojlik
Posted by
Michał Misztal
Po komiksach Ryjówka Przeznaczenia i Norka Zagłady nie mam wątpliwości co do tego, że Tomasz Samojlik jest jednym z ciekawszych polskich twórców komiksów. To stwierdzenie można bez większych problemów obronić nawet wtedy, jeśli nie będziemy porównywać go jedynie do innych autorów opowieści obrazkowych dla dzieci. To, co pisze i rysuje, ma w sobie uniwersalność pozwalającą zadowolić także starszych czytelników. Krótko mówiąc, komiksy Samojlika to piękna sprawa i zawsze będę sięgał po jego nowe wydawnictwa. Sięgnąłem również po najnowsze z nich, zatytułowane Bartnik Ignat i skarb puszczy. [całość na stronie Gildii Komiksu]
środa, 31 lipca 2013
Norka zagłady [Tomasz Samojlik] [recenzja]
Brak komentarzy:
Labels:
komiksy,
kultura gniewu,
opublikowane poza blogiem,
recenzje,
ryjówka przeznaczenia,
tomasz samojlik
Posted by
Michał Misztal
Norka zagłady, kontynuacja mającej premierę w 2012 roku Ryjówki przeznaczenia, to jednoczesne rozpoczęcie publikowania przez Kulturę Gniewu komiksów dla dzieci pod szyldem Krótkie Gatki. Zmiana wydawcy (poprzednim był Instytut Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk) nie wpłynęła na znany z poprzedniej części standard samego wydania, czytelnik ponownie dostaje twardą oprawę, dobry papier i świetną okładkę zapraszającą do zapoznania się z opowieścią Tomasza Samojlika. W tej kwestii niewiele się zmieniło i, prawdę mówiąc, sama Norka zagłady również nie oferuje zbyt wielu zmian, a jak najkrótsze streszczenie tej historii dałoby się zamknąć w stwierdzeniu „więcej tego samego”. Ale czy to źle? [więcej na stronie Gildii Komiksu]
poniedziałek, 9 kwietnia 2012
Ryjówka przeznaczenia [Tomasz Samojlik] [recenzja]
Jest w komiksie Tomasza Samojlika coś urzekającego, co przyciągnęło mnie od samego początku, po pierwszym, szybkim rzucie okiem na tytuł i okładkę, kiedy jeszcze podejrzewałem, że to kolejna parodia opowieści o superbohaterach. Tak naprawdę Ryjówka przeznaczenia, wydana przez Instytut Biologii Ssaków Polskiej Akademii Nauk Białowieża, jest połączeniem zwykłej historii dla dzieci z komiksem edukacyjnym. Połączeniem, zaznaczam to z góry, bardzo dobrym, bo istotne wiadomości o życiu ryjówek (choć nie tylko) nie są nachalnie poupychane, gdzie tylko się dało, stanowią tu tylko i aż ciekawe uzupełnienie. Autor nie przesadził z tym elementem i bardzo umiejętnie wplótł ważne informacje w swój scenariusz, tak, że odbiorca nawet nie czuje, że ktoś chciałby go czegoś nauczyć, wchłania wszystko w naturalny sposób. Dodatkowo na samym końcu został umieszczony krótki przewodnik uzupełniający oraz rozwijający to, co można było przeczytać wcześniej w samym komiksie. Tak ułożone proporcje sprawiają, że najważniejszy jest właśnie komiks, który na szczęście także wypada bardzo dobrze. [więcej na stronie Gildii Komiksu]


Subskrybuj:
Posty (Atom)






