Metody Marnowania Czasu: Vampire: The Eternal Struggle po 250 rozgrywkach

czwartek, 8 października 2020

Vampire: The Eternal Struggle po 250 rozgrywkach


Szybko poszło – tekst Vampire: The Eternal Struggle po 150 rozgrywkach” pojawił się tu 11 maja 2019 roku, a już we wrześniu 2020 stuknęło mi tych partii 250. I to nawet pomimo tego, że mniej więcej od marca do maja wszyscy siedzieliśmy grzecznie w domach i nikomu nie przychodziło do głowy, żeby umawiać się na jakieś tam karty. 

Z jednej strony nic dziwnego, przecież VTES to moja ulubiona gra, z drugiej: nawet, jeśli lubię uwielbiam dany tytuł, zaliczenie choćby dziesięciu rozgrywek to w moim wypadku dość duży wyczyn. Są planszówki, o których bez wahania i z czystym sumieniem powiem, że są genialne (na przykład Dominant Species), a i tak zagrałem w nie dwa lub trzy razy. Na szczęście z The Eternal Struggle jest zupełnie inaczej, cały czas chcę grać, składać talie, próbować nowych rzeczy, uczyć się tej gry, dyskutować o niej. Gdybym miał do wyboru: Vampire albo wszystkie pozostałe gry świata, wybrałbym karciankę Richarda Garfielda. Vampire albo śmierć!

O powodach moich zachwytów pisałem już wielokrotnie, więc – żeby nie mielić po raz kolejny tego samego trochę innymi słowami – odsyłam do wspomnianego wyżej tekstu „Vampire: The Eternal Struggle po 150 rozgrywkach”. Znalazło się tam parę akapitów o tym, dlaczego VTES to mój ulubiony tytuł, a od momentu opublikowania tego wpisu nic się nie zmieniło. Jest jeszcze moja recenzja, napisana jeszcze w czasach, gdy Vampire był martwą grą, na szczęście już nieaktualna. Zapraszam do lektury, osoby nieznające tej karcianki zachęcam do spróbowania, szczególnie teraz, kiedy jest coraz bardziej dostępna, zaś w w przedsprzedaży pojawiły się nowe zestawy startowe do piątej edycji

Tymczasem liczę na to, że jak najszybciej będę miał na liczniku 350 rozgrywek, a może nawet 400. Zobaczymy, czy uda się to już w przyszłym roku, czy dopiero w 2022 – bo patrząc na to, że zazwyczaj spotykamy się przy The Eternal Struggle raz w tygodniu i gramy co najmniej dwa razy, nie biorę pod uwagę, że może potrwać to dłużej.

tekst: Michał Misztal

PSSST! Pisałem też o kilku innych planszówkach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

stat4u