PRZECZYTANE📚📜
▶️The Promised Neverland [Kaiu Shirai & Posuka Demizu]
POGRANE🎮🕹
▶️Neverwinter Nights
▶️Warhammer 40,000: Kill Team
POOGLĄDANE🎬📽️
▶️Rurouni Kenshin I-III
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kill team. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kill team. Pokaż wszystkie posty
środa, 5 marca 2025
#07(09)/2025: The Promised Neverland | Neverwinter Nights | WH40K: Kill Team | Rurouni Kenshin [podcast]
Brak komentarzy:
Labels:
40 000,
bitewniaki,
filmy,
gry,
gry bez prądu,
gry na ekranie,
kill team,
komiksy,
manga,
neverland,
neverwinter nights,
podcast,
rurouni kenshin,
warhammer
Posted by
Michał Misztal
wtorek, 2 października 2018
Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Wrzesień 2018
Brak komentarzy:
Labels:
40 000,
bitewniaki,
cykle,
dominant species,
gry,
gry bez prądu,
gry karciane,
gry planszowe,
kill team,
planszówkowe podsumowanie miesiąca,
twom,
vtes,
warhammer
Posted by
Michał Misztal
Najwięcej partii: Vampire: The Eternal Struggle (5)
Znowu wygrywa moja ulubiona gra - i pomyśleć, że jeszcze kilka miesięcy temu nie miałem prawie żadnej nadziei na granie częściej niż może na jednym lokalnym turnieju w roku. Tymczasem proszę, karcianka Richarda Garfielda, której chyba nie zna nawet Tom Vasel, wróciła do druku, mieliśmy mistrzostwa Europy w Warszawie, we wrześniu turniej w Częstochowie, kolejne zapowiedziane na październik, listopad i grudzień, starzy gracze wracają, potencjalni nowi czekają na obiecane startery - trzymam kciuki, żeby to wszystko nie padło. Będzie dobrze, musi być dobrze!
sobota, 4 sierpnia 2018
Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Lipiec 2018
Brak komentarzy:
Labels:
40 000,
bitewniaki,
cykle,
ego,
gloomhaven,
gry,
gry bez prądu,
gry planszowe,
kill team,
planszówkowe podsumowanie miesiąca,
warhammer
Posted by
Michał Misztal
Najwięcej partii: Gloomhaven (7)
O! Czyli wyjątkowo nie Guild Ball. Jak widać, Gloomhaven raczej nam się spodobał - "raczej", bo przecież na tym etapie znajomości wiemy o tej planszówce tyle, co nic. Ukończyliśmy 6 scenariuszy, a każda z kierowanych przez nas postaci zdobyła 3 poziom. Idziemy do przodu, a raczej do celu po trupach wrogów, na razie bez otwierania kopert z ukrytą zawartością czy wysyłania naszych dzielnych najemników na emeryturę. Na to wszystko jest jeszcze za wcześnie, ale spokojnie, gra najprawdopodobniej będzie trafiała na stół dość często. Raczej nie zostanie moją ulubioną, zresztą gdzie tam jej do tego... niemniej czai się tuż poza pierwszą dziesiątką, czyli bardzo szybko dotarła dość wysoko. Mam do Gloomhaven trochę zastrzeżeń (dziwnym nie jest, biorąc pod uwagę dziesięciokilogramową zawartość pudła), ale pozytywne wrażenia zdecydowanie przeważają. Może już niedługo rozpiszę się na ten temat bardziej, oczywiście w ramach pierwszych wrażeń. Na pełnoprawną recenzję będę gotowy pewnie mniej więcej za pół dekady.
poniedziałek, 30 lipca 2018
Warhammer 40,000: Kill Team [oczekiwania]
Brak komentarzy:
Labels:
40 000,
bitewniaki,
gry,
gry bez prądu,
infinity,
kill team,
malifaux,
oczekiwania,
warhammer
Posted by
Michał Misztal
Jak wygląda wybieranie kolejnych gier, które mają trafić na moją półkę (oczywiście z nadzieją, że będą trafiały również na stół)? Na zasadzie luk do zapełnienia. Nie mam planszówki ekonomicznej? Kupię sobie Wysokie napięcie (a potem nie będę w nią grał, ale to już inna historia). Brakuje mi gry polegającej przede wszystkim na rzucaniu kostkami? Alien Frontiers (no przecież nie Dice Masters). Gra, w której mogę kierować postaciami z komiksów? Legendary.
Jedną z takich luk były w moim przypadku bitewniaki. Od zawsze. Przerażało mnie składanie figurek, nie wspominając o zabawach z pędzlem. Nie dopuszczałem do siebie myśli (zresztą nadal nie dopuszczam), że będę zbierał całe armię modeli, a następnie wystawiał je przeciwko armiom przeciwnika, gdzieś po drodze topiąc w to niepoważne ilości dineros. Wiedziałem, że to nie dla mnie, ale jednak przez cały czas brakowało mi w domu czegoś z tej szufladki. Aż w końcu trafiłem na Guild Ball – zero klejenia rąk i głów do korpusów (przynajmniej w zestawie startowym Kick Off!), tak zwany skirmish, drużyna składająca się z 6 figurek, względnie mały wydatek potrzebny na to, by mieć wszystko z danej gildii, w teorii coś pięknego. Na szczęście okazało się, że w praktyce też. Zaskoczyło i trzyma mnie do dzisiaj.
Ale jednocześnie w moim życiu gracza w tytuły bez prądu pojawiła się kolejna luka.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


