PRZECZYTANE📚📜
▶️Futuro Darko [Krzysztof Nowak]
▶️Kod-1/3, 2/3, 3/3 [Łukasz Bałut]
POGRANE🎮🕹
▶️Malifaux
▶️Red Dead redemption 2
POOGLĄDANE🎬📽️
▶️Koło czasu, sezon 3
▶️Diuna: Proroctwo
▶️Igrzyska śmierci: Ballada ptaków i węży
▶️Świt Ameryki
▶️Andor, sezon 2
▶️The Last of Us
▶️Powrót do przyszłości 1-3
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malifaux. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą malifaux. Pokaż wszystkie posty
środa, 21 maja 2025
#12(14)/2025: Futuro Darko | Kod 1-3 | Malifaux | Koło czasu | Igrzyska śmierci: BPiW [podcast]
Brak komentarzy:
Labels:
andor,
bitewniaki,
diuna,
filmy,
futuro darko,
gry,
gry bez prądu,
gry na ekranie,
igrzyska śmierci,
kod,
koło czasu,
komiksy,
krzysztof nowak,
łukasz bałut,
malifaux,
podcast,
rdr2,
seriale,
star wars
Posted by
Michał Misztal
niedziela, 14 czerwca 2020
Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Maj 2020
Udział wzięli: Godtear (2), Horror w Arkham: Gra karciana (4), Kakao (1), Malifaux (2), Vampire: The Eternal Struggle (4)
sobota, 6 czerwca 2020
Metody Marnowania Farby: Figurki #37-40
Brak komentarzy:
Labels:
bitewniaki,
cykle,
gry,
gry bez prądu,
malifaux,
metody marnowania farby
Posted by
Michał Misztal
Kolejne figurki, jak na moje skromne tempo ukończone w dość krótkim czasie od poprzedniego rzutu. Tym razem pod pędzlem znalazły się modele do Malifaux.
niedziela, 3 maja 2020
niedziela, 5 kwietnia 2020
poniedziałek, 30 lipca 2018
Warhammer 40,000: Kill Team [oczekiwania]
Brak komentarzy:
Labels:
40 000,
bitewniaki,
gry,
gry bez prądu,
infinity,
kill team,
malifaux,
oczekiwania,
warhammer
Posted by
Michał Misztal
Jak wygląda wybieranie kolejnych gier, które mają trafić na moją półkę (oczywiście z nadzieją, że będą trafiały również na stół)? Na zasadzie luk do zapełnienia. Nie mam planszówki ekonomicznej? Kupię sobie Wysokie napięcie (a potem nie będę w nią grał, ale to już inna historia). Brakuje mi gry polegającej przede wszystkim na rzucaniu kostkami? Alien Frontiers (no przecież nie Dice Masters). Gra, w której mogę kierować postaciami z komiksów? Legendary.
Jedną z takich luk były w moim przypadku bitewniaki. Od zawsze. Przerażało mnie składanie figurek, nie wspominając o zabawach z pędzlem. Nie dopuszczałem do siebie myśli (zresztą nadal nie dopuszczam), że będę zbierał całe armię modeli, a następnie wystawiał je przeciwko armiom przeciwnika, gdzieś po drodze topiąc w to niepoważne ilości dineros. Wiedziałem, że to nie dla mnie, ale jednak przez cały czas brakowało mi w domu czegoś z tej szufladki. Aż w końcu trafiłem na Guild Ball – zero klejenia rąk i głów do korpusów (przynajmniej w zestawie startowym Kick Off!), tak zwany skirmish, drużyna składająca się z 6 figurek, względnie mały wydatek potrzebny na to, by mieć wszystko z danej gildii, w teorii coś pięknego. Na szczęście okazało się, że w praktyce też. Zaskoczyło i trzyma mnie do dzisiaj.
Ale jednocześnie w moim życiu gracza w tytuły bez prądu pojawiła się kolejna luka.
sobota, 23 czerwca 2018
Metody Marnowania Farby: Figurki #6-10
Brak komentarzy:
Labels:
bitewniaki,
cykle,
gry,
gry bez prądu,
guild ball,
malifaux,
metody marnowania farby
Posted by
Michał Misztal
Ponad dwa miesiące po pierwszej części mojego nowego cyklu wrzucam pięć kolejnych pomalowanych figurek. Tak, wiem, że musimy popracować nad jakością zdjęć (uwierzcie, te Magdy i tak wyglądają o wiele lepiej, niż gdybym zrobił je sam) i pewnie prędzej czy później o tym pomyślimy. Na razie możecie po prostu śledzić postępy, niekoniecznie dobrze widzieć wszystkie szczegóły na modelach. Jak widać, zabawa z pędzlami nie idzie mi jakoś wyjątkowo szybko... nie, inaczej: samo malowanie figurki wcale nie trwa długo, tyle że czasem nie siadam do tego przez kilka tygodni. Ale kiedy już siadam, nadal bardzo mi się to podoba i chcę więcej.
sobota, 14 kwietnia 2018
Metody Marnowania Farby: Figurki #1-5
Brak komentarzy:
Labels:
bitewniaki,
cykle,
gry,
gry bez prądu,
malifaux,
metody marnowania farby
Posted by
Michał Misztal
Niedawno zabrałem się za malowanie swoich figurek i postanowiłem zrobić z tego stały dział na blogu – planuję dodawać kolejne wpisy za każdym razem, kiedy skończę malować, powiedzmy, pięć albo dziesięć modeli. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Na chwilę obecną wygląda na to, że siedzenie z pędzelkiem w trzęsącej się ręce daje mi całkiem sporo frajdy, a poza tym – oczywiście nie popadając w samozachwyt – jestem naprawdę zadowolony z tego, jak to wygląda. Nie zrozumcie mnie źle: dobrze wiem, że na razie potrafię bardzo niewiele, ale byłem święcie przekonany, że moje pierwsze podejście do malowania skończy się o wiele gorzej.
sobota, 3 lutego 2018
Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Styczeń 2018
Najwięcej partii: Guild Ball (5)
Pytam po raz kolejny: jeżeli zaglądacie tu regularnie, czy w ogóle Was to zaskakuje? Istnieje tylko jedna gra, w którą wolałbym grać częściej niż w Guild Ball i jest nią Vampire: the Eternal Struggle. Cała reszta (może poza Netrunnerem, tyle że tej karcianki też już prawie nie wyciągam z szafy) znajduje się daleko w tyle. W lutym kolejny turniej w piłkarskie mordobicie, może nie pójdzie mi tak źle, jak ostatnio, a może jeszcze gorzej? Tak czy inaczej, na pewno będę się dobrze bawił.
wtorek, 5 grudnia 2017
Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Listopad 2017
Najwięcej partii: Guild Ball (7)
Co tu dużo pisać, ostatnio to jedna z moich ulubionych gier i staram się siadać do niej przynajmniej raz w tygodniu. Tym razem udało się częściej i bardzo dobrze! Recenzja tutaj, od kiedy powstała, niewiele się zmieniło, ale i tak chciałbym pisać o Guild Ballu bardziej regularnie... może wrócę ze sprawozdaniami z meczów? Problem polega na tym, że po tylu rozgrywkach (na chwilę obecną mam ich na koncie 50) czasem nie pamiętam już, co działo się podczas danej partii, ale spróbuję jakoś okiełznać to w swojej głowie i od czasu do czasu wystukać parę zdań na klawiaturze.
czwartek, 1 czerwca 2017
Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Maj 2017
30 partii w 15 tytułów (ostatnio 27 partii w 11 tytułów)
Szkoda, że tylko jeden mecz w Guild Ball; coś ewidentnie nam przeszkadza: Tomkowi chce się spać zamiast wpaść na granie, jadąc do Tomka mylę autobusy i spóźniam się, przez co gramy krócej, niż byśmy chcieli, Tomkowi wypadają przygotowania do ślubu, Tomek ma wypadek w czasie jazdy na rowerze i trafia do szpitala. Klątwa?
Rozczarowanie miesiąca: Guild Ball
...a raczej to, że zagrałem tylko raz.
Najwięcej partii: Bright Future (8)
...i akurat o tej grze będzie za chwilę
Nowości: Bright Future (8), Gejsze (2), Jak Wściekłe Psy (3), Malifaux (1), Polska Luxtorpeda (1), Przewrotne Motylki (1)
Dawno nie miałem tak, że dostałem dużą/średniej wielkości grę i grałem w nią 8 razy w ciągu miesiąca. Bright Future nieźle mnie wciągnęło - nie dlatego, że to taki świetny tytuł (do tego bardzo mu daleko), ale jest w tej planszówce coś, co urzekło mnie i bardzo wciągnęło. Te 8 partii to wyłącznie tryb kooperacyjny (samemu lub z kimś), do przerobienia pozostały mi jeszcze dwa inne. Choć Bright Future ma liczne błędy i niedociągnięcia, zapewniana przez nią kupa zabawy sprawiła, że przymknąłem na nie oko. Nie mogę z czystym sumieniem polecić, ale coś w tym jest. Co dokładnie? O tym pewnie w recenzji (kiedyś).
Gejsze: w czasie wizyty na Warszawskich Targach Książki zdecydowałem, że przywiozę do domu jedną planszówkę. Padło właśnie na Gejsze. Wiedziałem, że ją kupię jeszcze przed przykładową rozgrywką na stoisku Naszej Księgarni. Nie pomyliłem się: to jedna z tych małych gier, które mimo niepozornych rozmiarów oferują wiele frajdy i ciekawych decyzji do podjęcia.
Jak Wściekłe Psy: Kolejna imprezowa karcianka dla tych, którzy mają dobrą gadkę (czyli nie dla mnie). Sporo zabawy, ale przy trzeciej partii z rzędu poczułem, że co za dużo, to niezdrowo. Śmiechu nie brakuje, ale niemal całkowity brak kontroli nad przebiegiem rozgrywki (być może spowodowany właśnie moją nieumiejętnością dogadania się ze stołem... chociaż nie zauważyłem, żeby reszta uczestników miała lepiej) sprawia, że nie mógłby to być tytu, w który grałbym regularnie.
Polska Luxtorpeda: Ot, takie zapamiętywanie obrazków i śmieszkowanie, bo ktoś nie odgadł, co jest na zakrytej karcie. Dobre do browara z kumplami, nic poza tym. Generalnie jedna rozgrywka wystarczy, żeby wiedzieć o tej grze wszystko, a nie jest na tyle ciekawa, bym chciał grać dalej.
Przewrotne Motylki: Doceniam pomysł i wykonanie, ale widzę, że to nie do końca rzecz dla mnie. Ponadto moja Magda nienawidzi gier w rodzaju "kto szybciej coś odgadnie/zauważy" i wiem, że w życiu nie zechciałaby zagrać w to ponownie. Kolejna zniechęcająca sprawa: podejrzewam, że byłbym w tej grze kompletnym frajerem zawsze zajmującym jedno z ostatnich miejsc.
Nowość miesiąca: Bright Future
Powroty: Cosmic Encounter (2), Legendary: A Marvel Deck Building Game (2), Patchwork (2), Red7 (3)
Do każdej z powyższych gier warto było wrócić, do częśći nawet bardzo. Legendary to świetna rzecz, cieszę się, że sobie o tym przypomniałem. Cosmic to jeden z moich ulubionych tytułów, zawsze chętnie zagram (tym razem niestety ani razu nie wygrałem). Reszta też na plus, generalnie wszystkie powroty wyszły mi w tym miesiącu na dobre.
Powrót miesiąca: Legendary: A Marvel Deck Building Game
Co prawda Cosmic jest lepszą grą, ale jeśli chodzi o satysfakcję wynikającą z powrotu po dłuższej przerwie, wygrywa najlepszy moim zdaniem tytuł oparty na komiksach.
Co prawda Cosmic jest lepszą grą, ale jeśli chodzi o satysfakcję wynikającą z powrotu po dłuższej przerwie, wygrywa najlepszy moim zdaniem tytuł oparty na komiksach.
Stale na stole: Dungeon Forge (1), Guild Ball (1), Ninja Koty (1), Onirim (1), Robinson Crusoe: Adventure on the Cursed Island (1)
Szkoda, że tylko jeden mecz w Guild Ball; coś ewidentnie nam przeszkadza: Tomkowi chce się spać zamiast wpaść na granie, jadąc do Tomka mylę autobusy i spóźniam się, przez co gramy krócej, niż byśmy chcieli, Tomkowi wypadają przygotowania do ślubu, Tomek ma wypadek w czasie jazdy na rowerze i trafia do szpitala. Klątwa?
Rozczarowanie miesiąca: Guild Ball
...a raczej to, że zagrałem tylko raz.
Gra miesiąca: Bright Future
Bynajmniej nie jest to najlepsza planszówka, w jaką grałem w maju. Bright Future nawet nie stała obok najlepszych tytułów tego miesiąca, jednak jeśli jakaś gra wciąga mnie na tyle, żebym zagrał w nią 8 razy z rzędu bez innych planszówek w miedzyczasie, należy jej się to prestiżowe wyróżnienie.
Krótkie podsumowanie: Grania całkiem sporo, zero nowych tekstów na blogu. Dlaczego? Mój laptop odszedł (2009-2017, na zawsze w pamięci), ale wkrótce odpalam nowy i mam nadzieję, że w czerwcu będzie lepiej.
Do
ewentualnych komentujących: jeśli chcecie skomentować powyższy tekst, w
miarę możliwości zróbcie to tutaj, nie na forach czy Facebooku. Dzięki
temu to, co napiszecie (i być może wynikająca z tego ciekawa dyskusja),
pozostanie u źródła zamiast przepadać gdzieś w odmętach Internetu. Z
góry dziękuję.
tekst i "zdjęcie": Michał Misztal
Subskrybuj:
Posty (Atom)











