Tym razem będzie dość krótko (a przynajmniej taki jest plan) i za jednym zamachem. Raz, że od zeszłorocznego wydania tej listy niewiele się zmieniło (najbardziej chyba meble w naszym pokoju), a dwa, żeby nie przynudzać... bo i tak od zeszłorocznego wydania tej listy niewiele się zmieniło. W nawiasie przy każdym tytule gry podaję też liczbę partii, którą mam za sobą.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vast. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą vast. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 9 lutego 2021
sobota, 18 stycznia 2020
Moje ulubione gry bez prądu (2020): miejsca #10-1
Brak komentarzy:
Labels:
alien frontiers,
bitewniaki,
cykle,
dominant species,
gry,
gry bez prądu,
gry karciane,
gry planszowe,
guild ball,
legendary,
mare nostrum,
netrunner,
neuroshima hex!,
vast,
vtes,
zamki burgundii,
zestawienia
Posted by
Michał Misztal
piątek, 25 stycznia 2019
Moje planszówkowe 10x10
Brak komentarzy:
Labels:
10x10,
alien frontiers,
bitewniaki,
cthulhu wars,
cykle,
gloomhaven,
gry,
gry bez prądu,
gry karciane,
gry planszowe,
guild ball,
legendary,
neuroshima hex!,
super rhino,
vast,
vtes,
zestawienia
Posted by
Michał Misztal
![]() |
Wiem, że pewnie są od tego proste w obsłudze aplikacje, ale nic
nie przebije kartki w kratkę i długopisu
|
Ludzie podejmują najróżniejsze wyzwania związane ze swoimi zainteresowaniami, na przykład: w 2019 roku przeczytam 52 książki. Jest i wyzwanie planszówkowe, polegające na zagraniu 10 razy w 10 wybranych przez siebie tytułów. Postanowiłem, że w tym roku sam spróbuję, bez wielkiego spinania się, bardziej żeby zobaczyć, jaki procent swojego celu osiągnę. Chodzi też o to, żeby grać częściej w gry, które zdecydowanie za rzadko widzę poza pudełkiem. Przewiduję, że będzie całkiem nieźle, bo trochę idę na łatwiznę.
wtorek, 15 stycznia 2019
Moje ulubione gry bez prądu (2019): miejsca #10-1
Brak komentarzy:
Labels:
alien frontiers,
bitewniaki,
cyclades,
cykle,
dominant species,
gry,
gry bez prądu,
gry karciane,
gry planszowe,
guild ball,
komiksy,
legendary,
mare nostrum,
netrunner,
neuroshima hex!,
vast,
vtes,
zestawienia
Posted by
Michał Misztal
niedziela, 1 lipca 2018
Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Czerwiec 2018
Najwięcej partii: Guild Ball (6)
W zasadzie mógłbym przekopiować tutaj to, co pisałem ostatnio i przedostatnio. I jeszcze wcześniej. Fenomenalny tytuł, w który gram od lutego zeszłego roku, a mimo to cały czas mam wrażenie, że zabawa dopiero się zaczyna.
Nowości: Gloomhaven (1), Kanagawa (1), Pokój 25 (2)
Gloomhaven: Wiadomo, gra numer jeden w rankingu BGG. Ogromne, ciężkie pudło z zawartością, która, biorąc pod uwagę nasze tempo przechodzenie planszówkowych kampanii, wystarczy na lata. Wczoraj rozegraliśmy pierwszy scenariusz i... chwyciło. Jeszcze nie piszę o zachwytach, bo tak naprawdę po prostu pochodziliśmy sobie po podziemnych pomieszczeniach, wykańczając kilku bandytów i parę szkieletów, ale jest moc. Może nie wynika to z samego początkowego scenariusza, jednak nie da się ukryć, że obietnica tego, co będzie dalej, robi robotę. Scenariuszy jest łącznie 95 (tak, wiem, że w czasie kampanii nie zobaczy się wszystkich), do tego pozamykane koperty, rozwój postaci, całe stosy przedmiotów i potworów, nowe profesje do odkrycia, osiągnięcia do odblokowania, względnie ograniczona losowość przy wykonywaniu ataków i bardzo ciekawy system zagrywania kart. Zdaję sobie sprawę, że jest całkowicie abstrakcyjny, ale w czasie przygody w ogóle o tym nie myślałem i wcale mi to nie przeszkadzało. Poza tym, po pierwsze: to coś nowego i ciekawego, a po drugie: chyba jednak wolę bawić się w ten sposób niż biegać za potworami, po czym rzucać kostkami jak w Descent. Tutaj samo zarządzanie kartami na ręce to interesująca łamigłówka i swoista gra w grze. Na razie Gloomhaven podoba mi się bardzo i nie mogę doczekać się kolejnych scenariuszy.
czwartek, 28 czerwca 2018
Vast: The Crystal Caverns [pierwsze wrażenia]
Brak komentarzy:
Labels:
gry,
gry bez prądu,
gry planszowe,
pierwsze wrażenia,
vast
Posted by
Michał Misztal
Zapraszając do siebie, świat planszówki Vast nie oferuje byle czego. Już samo pudełko przyciąga wzrok, idealnie trafiając kreską oraz kolorystyką w mój gust. Jeśli chodzi o to, co można znaleźć w środku, The Crystal Caverns obiecuje całkowicie asymetryczną rozgrywkę dla graczy w liczbie od jednej do pięciu osób, umożliwiając nam wcielenie się w panią rycerz, smoka, gobliny (a w zasadzie trzy różne plemiona zielonych pokurczy), złodzieja lub, co nadal brzmi dość zaskakująco (nawet dla mnie, choć już trochę pograłem) jaskinię. Pani rycerz ma zabić smoka, smok ma obudzić się i uciec z jaskini, gobliny chcą zabić panią rycerz, złodziej musi zdobyć i wynieść na zewnątrz określoną liczbę skarbów, zaś jaskinia musi tak długo grać na zwłokę, by zdążyć się w pełni ukształtować, a następnie zawalić. I nie ma zmiłuj, nie ma czasu na powolny rozwój, raczej nie da się chować z dala od konkurencji, a w międzyczasie spokojnie rozbudowywać – wszyscy zostajemy rzuceni na względnie małą przestrzeń i jazda.
piątek, 2 marca 2018
Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Luty 2018
Brak komentarzy:
Labels:
avp,
bitewniaki,
cykle,
dixit,
gry,
gry bez prądu,
gry karciane,
gry planszowe,
guild ball,
icecool,
martwa zima,
planszówkowe podsumowanie miesiąca,
rising sun,
super rhino,
twom,
vast
Posted by
Michał Misztal
Najwięcej partii: Guild Ball (9)
Guild Ball zazwyczaj znajduje się u mnie na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o liczbę rozgrywek. Tym razem stało się tak częściowo dzięki bielskiemu turniejowi (tym razem dwie wygrane na cztery gry, czyli lepiej niż ostatnio), ale i kilku towarzyskim meczom. W tej chwili w moim prywatnym rankingu jest to gra-potęga, dużo ciekawsza od przekombinowanego Malifaux i mniej skomplikowana od Infinity, czyli systemu, w który niestety chyba za szybko nie wejdę. Nic tylko bić i kopać piłkę!
poniedziałek, 1 stycznia 2018
Moje ulubione gry planszowe (2018): miejsca #20-11
Brak komentarzy:
Labels:
arkham horror: gra karciana,
blood rage,
cykle,
descent,
dixit,
gry,
gry bez prądu,
gry karciane,
gry planszowe,
martwa zima,
rftg,
szogun,
t.i.m.e stories,
ultimate werewolf,
vast,
zestawienia
Posted by
Michał Misztal
Kolejny rok, następna edycja listy moich ulubionych gier (poprzednią znajdziecie tutaj). Znowu dwadzieścia tytułów, ale wydaje mi się, że za dwanaście miesięcy będę już gotowy na listę z trzydziestoma (nie żebym nie mógł już w tej chwili wystrzelić z pięćdziesiątką,tyle że na razie raczej nie ma to większego sensu). Bez zbędnego przedłużania, zaczynamy: miejsca #20-11, w tym trzy nowości.
niedziela, 1 października 2017
Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Wrzesień 2017
Brak komentarzy:
Labels:
bitewniaki,
blood rage,
cykle,
gejsze,
gry,
gry bez prądu,
gry karciane,
gry planszowe,
guild ball,
harry potter,
legendary,
planszówkowe podsumowanie miesiąca,
pocket mars,
red7,
super rhino,
vast
Posted by
Michał Misztal
![]() |
| Super Rhino i mój najgroźniejszy planszówkowy przeciwnik: żona |
Najwięcej partii: Super Rhino (20)
Już dawno nie zdarzyło mi się zagrać w coś 20 razy w ciągu jednego miesiąca. Jasne, Super Rhino to prościutki tytuł, w który gra się maksymalnie kilkanaście minut, ale to i tak spore osiągnięcie. Wkrótce zamierzam napisać o tej grze coś więcej, a na razie: układamy sobie budynek z kart i staramy się, by któryś z przeciwników niechcący go zburzył, ale w partii na 3 i więcej graczy tylko w dogodnym dla nas momencie. Z tego, co widziałem, sprawdza się w każdym towarzystwie, od planszówkowych znajomych, przez rodziców i teściów, po kumpli, którzy wpadli na flaszkę i nigdy wcześniej nie interesowały ich jakieś tam śmieszne gry.
piątek, 1 września 2017
Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Sierpień 2017
Najwięcej partii: Karciane Podziemia (5) i Pocket Mars (5)
Karciane Podziemia: Po pierwszych czterech grach solo miałem ochotę albo natychmiast sprzedać tę grę albo wyrzucić ją za okno. Zresztą, zajrzyjcie tutaj. Później zagrałem z Magdą i wyszło dużo lepiej, nawet nie dlatego, że wygraliśmy, ale po prostu w czasie rozgrywki działo się coś poza szybkim umieraniem z powodu nieudanych rzutów. Nadal mam z tą grą spory problem, uważam, że jest o wiele za trudna, co samo w sobie niekoniecznie jest wadą... mam jednak wrażenie, że w Karcianych Podziemiach graczy zabija przede wszystkim losowość. Na tym etapie mojej znajomości z tą karcianką wydaje mi się, że stwierdzenia takie jak "Musisz nauczyć się ogrywać poszczególne postacie" to bzdura, że nie wspomnę o kwasie związanym z kostkami, które chyba nie do końca są takie, jakie miały być, i z kilkoma źle przetłumaczonymi zasadami oraz kartami. No nic. Jeszcze trochę pogram, tylko dzięki piątej partii - gdyby nie ona, One Deck Dungeon już dawno szukałaby nowego właściciela.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









