Zebranie się do zrobienia tego ponownie zajęło nam prawie 2,5 roku. Sporo, jak na tytuł z mojej pierwszej piątki najlepszych rzeczy, w jakie grałem.
Na szczęście nic się nie zmieniło: to nadal kawał świetnej karcianki, którą jestem niezmiennie zachwycony. Jedziemy od nowa z Carcosą, bo z poprzednich rozgrywek już niewiele pamiętamy – przeszliśmy Po opadnięciu kurtyny, prawie natychmiast rozłożyłem Ostatniego Króla i obiecuję sobie, że tym razem nie ma mowy o kolejnej długiej przerwie. Jak najszybciej chcę więcej. Dużo więcej, co nie powinno być problemem, bo przecież mam w szufladach i na szafkach jeszcze sporo rzeczy, których nawet nie ruszyłem (pojedyncze scenariusze, kampania Na krawędzi Ziemi). BĘDĘ GRAŁ W GRĘ.
Z rzeczy zabawnych, zdjęcie pokazuje trzy pierwsze karty, jakie dobrałem na rękę przed rozgrywką w drugi scenariusz Carcosy. Tak, wiem, że spośród początkowych kart należy odrzucić każde osłabienie, ale nadal... mój Nathaniel chyba nie będzie miał tym razem szczęścia.