Metody Marnowania Czasu

czwartek, 15 listopada 2018

Co tam czytam? (10) (Batman: White Knight, Moon Knight: Silent Knight i Batman: The Black Mirror)

Brak komentarzy:
Co tam czytam? to efekt chęci dzielenia się wrażeniami z lektury komiksów, niekoniecznie w formie pełnoprawnych recenzji. Kilka mniej lub bardziej entuzjastycznych, napisanych na szybko zdań, czasem o jednym tytule, czasem o kilku, o serii, albumie lub o pojedynczym zeszycie. Taki jest plan.


Batman: White Knight [Sean Murphy]

Zaczynamy od tego, że Joker przestał być Jokerem i znowu nazywa się Jack Napier, co jest przy okazji bardzo sympatycznym nawiązaniem do pewnego filmu. Co dalej? Na pierwszych stronach miniserii Seana Murphy’ego Jack, najwyraźniej pozbawiony szaleństwa swojego alter ego w fioletowym garniturze, odwiedza Batmana, który jest… zamknięty w Arkham. Trochę jak w historii Ostatni Arkham, którą tak dobrze pamiętam z dzieciństwa. 

Tyle że ja nie za bardzo lubię takie alternatywne wersje komiksowych serii. Kojarzą mi się tanimi chwytami rodem z Ziemi Jeden do scenariusza Geoffa Johnsa: niech Bullock będzie chudy, zaś z Alfreda zróbmy byłego komandosa, jest świetna koncepcja, mamy całkiem nowy komiks. 

Tylko że nie. Trzeba się naprawdę postarać, by nie wyszła z tego Ziemia Jeden albo na przykład Władza

piątek, 2 listopada 2018

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Październik 2018

Brak komentarzy:

16 parti w 6 tytułów (ostatnio: 16 partii w 7 tytułów)

Najwięcej partii: Guild Ball (8)

Zaczął się czwarty sezon, mamy więc przerobione karty zawodników i odświeżenie poszczególnych gildii. Czuję się trochę tak, jakbym siadał do zupełnie nowej gry - nie z powodu zmienionych reguł (te zostały tylko lekko przeczyszczone), ale przez to, że nowi zawodnicy wymagają nowego podejścia do meczów, a część starych przyzwyczajeń musi odejść. Przy okazji, wziąłem udział w kolejnym bielskim turnieju i udało mi się zająć 2 miejsce. Nie żebym był szczególnie zadowolony z tego, jak grałem (wiele rzeczy mogłem zrobić dużo lepiej), ale hej, wyszedłem z zawodów z tarczą i świetną nagrodą, przegrywając jedynie z osobą, która wygrała cały turniej. Uświadomiłem sobie jednocześnie, jakich błędów nie powinienem popełniać w przyszłości, co nie znaczy, że już nie będę ich popełniał - wiadomo, jak jest.


Inna sprawa, że uważam część turniejowych reguł Guild Balla za będące mocno z dupy - choćby to, że zupełnie nie liczą się tak zwane małe punkty (możesz starać się do samego końca i przegrać 11:12 albo poddać rozgrywkę przegrywając 0:4; nie ma to znaczenia, tak czy inaczej w tabelce będziesz widoczny jako przegrany, punkty te nie liczą się też na przykład przy rozstrzyganiu remisów). W głowie nie mieści mi się też fakt, że gracz, który grał mecz o 1 miejsce i przegrał, ostatecznie skończył turniej na miejscu 4. Rozumiem, jak to działa, jednak widzę tu sporo rzeczy, które mogłyby działać lepiej (tyle że niekoniecznie mam pomysł, jak dokładnie).

sobota, 13 października 2018

Niezwykła podróż, tom 2 [Denis-Pierre Filippi & Silvio Camboni] [recenzja]

Brak komentarzy:

Ostatnio trochę zrzędziłem, że Niezwykła podróż to właściwie fajna seria, tyle że raczej nie dla mnie, bo jakoś to wszystko na mnie nie działa, zaś nie działa, bo jestem już za starym dziadem na takie rzeczy. Mimo to nie wypadało nie docenić bardzo udanych ilustracji, którymi zajął się Silvio Camboni. Z kolei scenariusz (którego autorem jest Denis-Pierre Filippi) to przygoda mogąca, z niemałym udziałem warstwy plastycznej, oczarować młodszych odbiorów. Wyglądało więc na to, że w zasadzie nie ma problemu z komiksem, tylko raczej ze mną. Czy po drugim tomie sytuacja uległa zmianie? 

wtorek, 9 października 2018

Slade House [David Mitchell] [recenzja]

Brak komentarzy:

Czasem bywa tak, że kiedy chcę sprawdzić danego pisarza, wybieram tę z jego książek, która ma najmniej stron – żeby w razie rozczarowania za długo się nie męczyć. Zrobiłem tak na przykład z Pratchettem, sięgając ponad pół mojego życia temu po Eryka. Potem poszło już z górki.

Slade House to najkrótsza książka Mitchella, jaką mamy w domu, ale prawda jest taka, że sięgnąłem po nią wyłącznie z powodu świetnej okładki. Choć zwykle tego nie robię, w tym wypadku nie mogłem się oprzeć. Nawiasem mówiąc, okładka zbyt skomplikowana nie jest, jednak zgadnijcie, kto ma dwa kciuki i lubi minimalizm. Trzeci tom Pana Lodowego Ogrodu jeszcze nie przyszedł? Slade House ma tylko 188 stron? Michał, nawet ty powinieneś dość szybko się z tym uporać.

sobota, 6 października 2018

Co tam czytam? (9) (Dragon Puncher, Tomorrow Stories i Legion)

Brak komentarzy:
Co tam czytam? to efekt chęci dzielenia się wrażeniami z lektury komiksów, niekoniecznie w formie pełnoprawnych recenzji. Kilka mniej lub bardziej entuzjastycznych, napisanych na szybko zdań, czasem o jednym tytule, czasem o kilku, o serii, albumie lub o pojedynczym zeszycie. Taki jest plan.


Dragon Puncher [James Kochalka]

Po pierwsze, Dragon Puncher Jamesa Kochalki to jeden z najlepszych kawałków, jakie słyszałem w życiu – tekstowo, muzycznie, pod każdym względem, przy czym oczywiście nigdy nie zapomniałem o Wash Your Ass. Autor serii pasków American Elf wydał również komiks zatytułowany tak samo jak jego wspomniany muzyczny oraz jego kontynuację, czyli Dragon Puncher Island. Trudno mi opisać te dwa krótkie zeszyty słowem innym niż „przeurocze”. Choć nie ma się tu nad czym rozwodzić – obie historie są zupełnie świadomie proste jak budowa cepa i przeznaczone dla najmłodszych – trudno nie szczerzyć zębów na widok tego, za pomocą jakich środków Kochalka zdecydował się je opowiedzieć. Otóż mamy tu rysunkowe postacie na tle zdjęć, tyle że twarze (i pyski) głównych bohaterów to również fotografie: syna Kochalki, kota Kochalki oraz samego autora. Taki a nie inny wygląd plus nieskomplikowany jak sama „fabuła” oraz specyficzna kreska humor, to właściwie wszystkie patenty przyciągające do jednego i drugiego Dragon Punchera, jednak… z zaskoczeniem stwierdzam, że to wystarczy. Takie tam komiksiki do przerobienia w kilka minut (oba), uśmiechnięcia się i zapomnienia o ich istnieniu, ale przez tę krótką chwilę robią swoje. Wyszła z tego fajna i, jeszcze raz, przeurocza rzecz dla dzieciaków – sam nie wiem, czy dla tych, które sięgną po te historie, czy bardziej dla dzieciaków Kochalki.

wtorek, 2 października 2018

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Wrzesień 2018

Brak komentarzy:
piękne Dominant Species
16 partii w 7 tytułów (ostatnio: 18 partii w 5 tytułów)

Najwięcej partii: Vampire: The Eternal Struggle (5)

Znowu wygrywa moja ulubiona gra - i pomyśleć, że jeszcze kilka miesięcy temu nie miałem prawie żadnej nadziei na granie częściej niż może na jednym lokalnym turnieju w roku. Tymczasem proszę, karcianka Richarda Garfielda, której chyba nie zna nawet Tom Vasel, wróciła do druku, mieliśmy mistrzostwa Europy w Warszawie, we wrześniu turniej w Częstochowie, kolejne zapowiedziane na październik, listopad i grudzień, starzy gracze wracają, potencjalni nowi czekają na obiecane startery - trzymam kciuki, żeby to wszystko nie padło. Będzie dobrze, musi być dobrze!

wtorek, 25 września 2018

T.I.M.E Stories: Światło wiary [recenzja]

Brak komentarzy:

Fakt, że dodatek Wyprawa Endurance oferował graczom, delikatnie mówiąc, niezbyt dobry scenariusz, ale mimo to jedziemy dalej – przecież nudny odcinek z muchą nie sprawia, że Breaking Bad jest całościowo nieciekawym serialem. Tutaj wygląda to podobnie, więc chcemy w to brnąć i dotrzeć do finału… o ile ten kiedykolwiek nastąpi, bo trzeba przyznać, że główny wątek rozwija się dość powoli.

Gdzie tym razem? 1419 n.e. Czas rekonkwisty w Hiszpanii dobiega końca. Weź udział w misji dyplomatycznej, działając z ramienia papieża! Dobra, może być. Jeszcze tylko gęba Boba, przenosimy się w czasie i zaczynamy kolejną przygodę.

sobota, 22 września 2018

Dziesięć lat

Brak komentarzy:

tekst: Michał Misztal

Tak, tak - mój pierwszy wpis pojawił się na tym blogu 22 września 2008 roku, czyli dokładnie 10 lat temu. Właściwie nie na tym blogu, bo jeszcze na Komiksofilii, ale tak czy inaczej wychodzi na to, że stuknęła mi dekada pisania o komiksach, grach planszowych oraz kilku innych rzeczach, które powinna ignorować każda szanująca się, poważna dorosła osoba. Jakieś refleksje w związku z niniejszą rocznicą? Może jakieś odkrywcze przemyślenia? Jak zawsze w takich sytuacjach: oczywiście, że nie!

To jednak nie koniec.

wtorek, 4 września 2018

Sub-Mariner: The Depths [Peter Milligan & Esad Ribić] [recenzja]

Brak komentarzy:

tekst: Michał Misztal

DLACZEGO AKURAT SUB-MARINER?

Krótka odpowiedź: bo Peter Milligan.

Odpowiedź trochę dłuższa: już niedługo Peter Milligan przyjeżdża do Polski. Z tej okazji Dominik Szcześniak, również wielki fan tego scenarzysty, postanowił wydać kolejny numer Ziniola. Kilka osób, w tym ja, miało napisać do tego magazynu teksty o twórczości autora Enigmy, między innymi listę dziesięciu najlepszych komiksów Milligana. Wysłałem Dominikowi swoją, z kolei Dominik pokazał mi dziesiątkę innej piszącej do Ziniola osoby, gdzie bardzo wysoko znalazł się właśnie Sub-Mariner.

Zaraz, to Milligan pisał jakiegoś Sub-Marinera? I że niby takie to dobre?

sobota, 1 września 2018

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Sierpień 2018

Brak komentarzy:
Vampire: The Eternal Struggle
tekst i "zdjęcia": Michał Misztal

18 partii w 5 tytułów (ostatnio: 18 partii w 4 tytuły)

Najwięcej partii: Vampire: The Eternal Struggle (9)

3 lata po poprzednim takim turnieju w Polsce, ponownie udało mi się pojechać do Warszawy na mistrzostwa Europy w moją ulubioną grę - 3 dni rzucania kartami po stole, czego chcieć więcej? Może na przykład zajęcia dobrego miejsca. W piątek nie wyszło, ale za to w sobotę zająłem 25 miejsce na 125 uczestników i dostałem się do pierwszej czterdziestki graczy walczących o tytuł mistrza Europy. I chociaż następnego dnia przerżnąłem absolutnie wszystko, cieszę się jak dziecko z mojego sobotniego wyniku i z samego udziału w turnieju. Lepszej zabawy związanej z grami bez prądu chyba jeszcze w tym roku nie miałem, a jakby tego było mało, chęć grania w The Eternal Struggle wróciła u mnie ze zdwojoną siłą. Zresztą, nie tylko u mnie, więc pod koniec września gramy turniej w Częstochowie. Teraz przydałoby się jeszcze rozruszać coś lokalnie. Trochę już straciłem nadzieję, ale hej, w powrót Vampire'a do druku też za bardzo nie wierzyłem, a jednak się udało.

stat4u
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...