Metody Marnowania Czasu

sobota, 14 kwietnia 2018

Metody Marnowania Farby: Figurki #1-5

Brak komentarzy:

Niedawno zabrałem się za malowanie swoich figurek i postanowiłem zrobić z tego stały dział na blogu – planuję dodawać kolejne wpisy za każdym razem, kiedy skończę malować, powiedzmy, pięć albo dziesięć modeli. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Na chwilę obecną wygląda na to, że siedzenie z pędzelkiem w trzęsącej się ręce daje mi całkiem sporo frajdy, a poza tym – oczywiście nie popadając w samozachwyt – jestem naprawdę zadowolony z tego, jak to wygląda. Nie zrozumcie mnie źle: dobrze wiem, że na razie potrafię bardzo niewiele, ale byłem święcie przekonany, że moje pierwsze podejście do malowania  skończy się o wiele gorzej.

niedziela, 8 kwietnia 2018

The Boys [Garth Ennis, Darick Robertson & Russ Braun] [recenzja]

Brak komentarzy:
Przeczytałem pierwszy zeszyt Chłopaków lata temu i pamiętam, jak pomyślałem, że to przecież musi być dobre: znana wszem i wobec nienawiść Ennisa do superbohaterów, jego zjadliwość i ekipa popaprańców, której zadaniem jest temperowanie trykociarzy, którzy postanowili wyjść przed szereg (inaczej niż Hitman, który zabijał ich na zlecenie). W dodatku w odróżnieniu od paru fikołków tego scenarzysty, wyglądało na to, że tym razem będzie bardziej na serio niż błazeńsko. No i akcja z urwanymi rękami kobiety jednego z głównych bohaterów – to nie miało prawa się nie udać!

Mimo to cały czas odkładałem The Boys na później i chyba nie skłamię, jeśli powiem, że trwało to ponad pół dekady. Bywa i tak. Parę miesięcy temu wróciłem do tej serii, przeczytałem parę kolejnych zeszytów i szybko doszedłem do wniosku, że nie, chyba rezygnuję, to nie dla mnie. Nawet w tej chwili (czyli po przeczytaniu całości) podtrzymuję stwierdzenie, że w moim przypadku Chłopaki nie zapowiadali się dobrze i nadal dziwię się, że nie odpadłem niemal na starcie. Pan scenarzysta wespół z rysownikiem skutecznie próbowali zniechęcić mnie do lektury dalszego ciągu i prawie im się to, przewrotnym draniom, udało – a wtedy nie wiedziałbym, co straciłem.

poniedziałek, 2 kwietnia 2018

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Marzec 2018

Brak komentarzy:
Guild Ball, a jakże
11 partii w 3 tytuły (ostatnio 22 partie w 10 tytułów)

Najwięcej partii: Guild Ball (5) i Super Rhino (5)

Tja... to prawie na pewno najgorszy miesiąc od czasu, kiedy zacząłem prowadzić ten cykl. Powód? Niemal dwutygodniowy wyjazd z pracy na targi GAMA Trade Show - na planszówki nie zostało już zbyt wiele czasu. Mimo wszystko spróbuję to jakoś podsumować, tym razem bez dzielenia całości na grę miesiąca i tak dalej.

sobota, 3 marca 2018

Legendary: A Marvel Deck Building Game: Secret Wars Volume 1 [recenzja]

Brak komentarzy:

Legendary to jedna z gier, które w ciągu kilku ostatnich lat lądowały – i wciąż lądują – na moim stole najczęściej. O powodach takiego stanu rzeczy pisałem choćby tutaj. W skrócie: wciąż bardzo lubię i chętnie gram, co jakiś czas uzupełniając to, co już posiadam, o kolejne, mniejsze lub większe dodatki. Secret Wars Volume 1 zalicza się właśnie do tych większych.

piątek, 2 marca 2018

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Luty 2018

Brak komentarzy:
AvP: The Hunt Begins
22 partie w 10 tytułów (ostatnio: 19 partii w 9 tytułów)

Najwięcej partii: Guild Ball (9)

Guild Ball zazwyczaj znajduje się u mnie na pierwszym miejscu, jeśli chodzi o liczbę rozgrywek. Tym razem stało się tak częściowo dzięki bielskiemu turniejowi (tym razem dwie wygrane na cztery gry, czyli lepiej niż ostatnio), ale i kilku towarzyskim meczom. W tej chwili w moim prywatnym rankingu jest to gra-potęga, dużo ciekawsza od przekombinowanego Malifaux i mniej skomplikowana od Infinity, czyli systemu, w który niestety chyba za szybko nie wejdę. Nic tylko bić i kopać piłkę!

niedziela, 25 lutego 2018

Runaway: A Road Adventure [recenzja]

Brak komentarzy:

Po zachwytach nad Machinarium i Sanitarium nadszedł czas na przygodówkę o wiele gorszą, co nie znaczy, że tragiczną. Można się przy niej nieźle zabawić, chociaż liczba wad, które przyjdzie mi wymienić, jest niestety spora. Planując tę recenzję doszedłem do wniosku, że właściwie przez cały tekst będę wymieniał to, co w pierwszej części Runaway nie przypadło mi do gustu, a na końcu stwierdzę, że mimo wszystko jest nieźle. Sam się sobie dziwię, ale to prawda, liczne słabe punkty gry nie odebrały mi przyjemności wynikającej z grania. Nie zniechęciły mnie też do sięgnięcia po kontynuację, która czeka gdzieś na półce, bo zarówno A Road Adventure jak i The Dream of the Turtle kupiłem za śmieszne pieniądze: obie przygodówki były dołączone do czasopisma reklamującego The Next Big Thing, najnowszą grę Pendulo Studios. 

Punisher MAX Jasona Aarona [recenzja]

Brak komentarzy:

Sięgnąłem po ten komiks zupełnie naturalnie: raz, że przecież niedawno przeczytałem (i zrecenzowałemPunishera w wersji MAX, którego pisał Ennis, a dwa… Jason Aaron. Jeden z moich ulubionych scenarzystów, przede wszystkim dzięki Scalped (serii, którą chwaliłem od pierwszego aż do finalnego tomu), ale również za Bękarty z Południa czy Goddamned. Niekoniecznie chce mi się obserwować jego superbohaterskie fikołki (chociaż Thanos w sumie nie ssał), niewątpliwie jednak jest to autor niezwykle utalentowany, a Frank Castle wydaje się być postacią wprost stworzoną dla mocnego stylu Aarona. Co prawda tę odsłonę Punishera znowu rysuje Dillon…

niedziela, 11 lutego 2018

Batman: Śmierć rodziny [recenzja]

Brak komentarzy:

Trybunał Sów i Miasto Sów Snydera i Capullo to komiksy lepsze od Oblicz śmierci oraz Technik zastraszania Tony'ego S. Daniela. Na pewno lepsze, co zresztą nie mogło być trudne do osiągnięcia, jednak mimo to nie czułem się w pełni usatysfakcjonowany po przeczytaniu któregokolwiek z wyżej wymienionych albumów. Poza tym, jak tu kochać te nowe Batmany, gdy obok leży wydane jakiś czas temu w Polsce Mroczne zwycięstwo? Z drugiej strony, kiedy dostałem w swoje ręce Śmierć rodziny, gdzie obwoluta robi za skórę Jokera (którą w Obliczach śmierci zdjął z jego twarzy niejaki Dollmaker), zaś poniżej, na okładce, znajduje się reszta, oczywiście obdarzona upiornym uśmiechem, a potem zauważyłem, że oprócz Capullo rysuje także JOCK (znany mi do tej pory z rewelacyjnych okładek Scalped), nie mogłem nie poczuć entuzjazmu.

sobota, 3 lutego 2018

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Styczeń 2018

Brak komentarzy:
This War of Mine
19 partii w 9 tytułów (ostatnio 30 partii w 15 tytułów)

Najwięcej partii: Guild Ball (5)

Pytam po raz kolejny: jeżeli zaglądacie tu regularnie, czy w ogóle Was to zaskakuje? Istnieje tylko jedna gra, w którą wolałbym grać częściej niż w Guild Ball i jest nią Vampire: the Eternal Struggle. Cała reszta (może poza Netrunnerem, tyle że tej karcianki też już prawie nie wyciągam z szafy) znajduje się daleko w tyle. W lutym kolejny turniej w piłkarskie mordobicie, może nie pójdzie mi tak źle, jak ostatnio, a może jeszcze gorzej? Tak czy inaczej, na pewno będę się dobrze bawił.

niedziela, 21 stycznia 2018

Harry Potter: Hogwarts Battle [recenzja]

Brak komentarzy:
DLACZEGO AKURAT HARRY POTTER: HOGWARTS BATTLE?

Jak wspominałem już co najmniej kilkakrotnie, mam w domu Potterheada. Magda uwielbia serię książek o czarodzieju z blizną na czole – czytała książki (nie raz), oglądała filmy (nie raz), kupiliśmy konsolę głównie po to, by mogła grać w Lego Harry Potter, ma bluzę z Dementorem, kubek z wizerunkiem tytułowego bohatera powieści Rowling, do tego koszulki, torby, poduszka… coś pominąłem? Bardzo możliwe, że tak. Nie mamy natomiast dobrej gry bez prądu o Harry’m, bo kolekcjonerskiej karcianki z pewnością nie mogę za taką uznać.

Hogwarts Battle to coś, co natychmiast zwróciło moją uwagę – gra sprawiała wrażenie ciekawego i dobrze prezentującego się tytułu, może poza widocznymi na kartach zdjęciami z filmów, co nieszczególnie mi odpowiada. Poza tym? Deckbuilding (a przecież uwielbiam Legendary), kooperacja (ostatnio Magda nie przepada za rywalizacją na planszy), całość spowita aurą tajemnicy (na dzień dobry dostajemy jedynie najbardziej podstawowe zasady, zaś reszta pochowana jest w kolejnych pudełkach z numerami rozgrywek) – czego chcieć więcej na początek? Trochę to zajęło, ale upolowałem pudło z bitwą o Hogwart. Dałem je Magdzie w prezencie. Pograliśmy. Jak było?

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
stat4u