Metody Marnowania Czasu

sobota, 7 lipca 2018

Invincible #144 [Robert Kirkman, Ryan Ottley & Cory Walker] [recenzja]

Brak komentarzy:
Długo zwlekałem z przeczytaniem ostatniego zeszytu jednej z moich ulubionych komiksowych serii, nie tylko tych superbohaterskich. Jeszcze dłużej z napisaniem tego tekstu. Cokolwiek tu nawypisuję, moje słowa nie oddadzą tego, jak bardzo jaram się Invincible. W tym miejscu powinien znaleźć się list miłosny, a nie te kilka krótkich akapitów, że no fajne i polecam. Ale do rzeczy.

Albo nie.

czwartek, 5 lipca 2018

Grubas [Kasia Gehrmann i Karolina "Szarosen" Plewińska]

Brak komentarzy:

Pisząc niedawno o Bibliotece Karoliny „Szarosen” Plewińskiej wspominałem o tym, że kupiłem również Grubasa. No to będzie o Grubasie.

niedziela, 1 lipca 2018

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Czerwiec 2018

Brak komentarzy:
Gloomhaven: początek epickiej przygody
16 partii w 8 tytułów (ostatnio: 18 partii w 7 tytułów)

Najwięcej partii: Guild Ball (6)

W zasadzie mógłbym przekopiować tutaj to, co pisałem ostatnio i przedostatnio. I jeszcze wcześniej. Fenomenalny tytuł, w który gram od lutego zeszłego roku, a mimo to cały czas mam wrażenie, że zabawa dopiero się zaczyna.

Nowości: Gloomhaven (1), Kanagawa (1), Pokój 25 (2)

Gloomhaven: Wiadomo, gra numer jeden w rankingu BGG. Ogromne, ciężkie pudło z zawartością, która, biorąc pod uwagę nasze tempo przechodzenie planszówkowych kampanii, wystarczy na lata. Wczoraj rozegraliśmy pierwszy scenariusz i... chwyciło. Jeszcze nie piszę o zachwytach, bo tak naprawdę po prostu pochodziliśmy sobie po podziemnych pomieszczeniach, wykańczając kilku bandytów i parę szkieletów, ale jest moc. Może nie wynika to z samego początkowego scenariusza, jednak nie da się ukryć, że obietnica tego, co będzie dalej, robi robotę. Scenariuszy jest łącznie 95 (tak, wiem, że w czasie kampanii nie zobaczy się wszystkich), do tego pozamykane koperty, rozwój postaci, całe stosy przedmiotów i potworów, nowe profesje do odkrycia, osiągnięcia do odblokowania, względnie ograniczona losowość przy wykonywaniu ataków i bardzo ciekawy system zagrywania kart. Zdaję sobie sprawę, że jest całkowicie abstrakcyjny, ale w czasie przygody w ogóle o tym nie myślałem i wcale mi to nie przeszkadzało. Poza tym, po pierwsze: to coś nowego i ciekawego, a po drugie: chyba jednak wolę bawić się w ten sposób niż biegać za potworami, po czym rzucać kostkami jak w Descent. Tutaj samo zarządzanie kartami na ręce to interesująca łamigłówka i swoista gra w grze. Na razie Gloomhaven podoba mi się bardzo i nie mogę doczekać się kolejnych scenariuszy.

sobota, 30 czerwca 2018

Mikoszka: Gontyna Świętowita [Marcin Wiechno] [recenzja]

Brak komentarzy:

Mikoszka to komiks, o którym swego czasu wypowiadałem się bardzo ciepło, jednocześnie używając takich określeń jak „amatorka” czy „cała masa wpadek”. To jak to w końcu było z serią Marcina Wiechno? Cóż, prawidłowa odpowiedź brzmi: źle, a raczej tak źle, że aż dobrze. Pomimo wielu nie tyle niedociągnięć, co zwyczajnie spieprzonych tam rzeczy, przy pierwszych dwóch odcinkach cyklu bawiłem się świetnie. Miałem ochotę na więcej i wyglądało na to, że nie będzie z tym problemu – kolejne, wyglądające na ukończone części zostały zapowiedziane już na końcu pierwszego epizodu, ale ostatecznie okazało się, że jednak nic z tego nie wyjdzie. Tak przynajmniej myślałem, a tymczasem całe lata po drugim tomie ukazał się trzeci, zatytułowany Gontyna Świętowita.

czwartek, 28 czerwca 2018

Vast: The Crystal Caverns [pierwsze wrażenia]

Brak komentarzy:

Zapraszając do siebie, świat planszówki Vast nie oferuje byle czego. Już samo pudełko przyciąga wzrok, idealnie trafiając kreską oraz kolorystyką w mój gust. Jeśli chodzi o to, co można znaleźć w środku, The Crystal Caverns obiecuje całkowicie asymetryczną rozgrywkę dla graczy w liczbie od jednej do pięciu osób, umożliwiając nam wcielenie się w panią rycerz, smoka, gobliny (a w zasadzie trzy różne plemiona zielonych pokurczy), złodzieja lub, co nadal brzmi dość zaskakująco (nawet dla mnie, choć już trochę pograłem) jaskinię. Pani rycerz ma zabić smoka, smok ma obudzić się i uciec z jaskini, gobliny chcą zabić panią rycerz, złodziej musi zdobyć i wynieść na zewnątrz określoną liczbę skarbów, zaś jaskinia musi tak długo grać na zwłokę, by zdążyć się w pełni ukształtować, a następnie zawalić. I nie ma zmiłuj, nie ma czasu na powolny rozwój, raczej nie da się chować z dala od konkurencji, a w międzyczasie spokojnie rozbudowywać – wszyscy zostajemy rzuceni na względnie małą przestrzeń i jazda.

sobota, 23 czerwca 2018

Metody Marnowania Farby: Figurki #6-10

Brak komentarzy:

Ponad dwa miesiące po pierwszej części mojego nowego cyklu wrzucam pięć kolejnych pomalowanych figurek. Tak, wiem, że musimy popracować nad jakością zdjęć (uwierzcie, te Magdy i tak wyglądają o wiele lepiej, niż gdybym zrobił je sam) i pewnie prędzej czy później o tym pomyślimy. Na razie możecie po prostu śledzić postępy, niekoniecznie dobrze widzieć wszystkie szczegóły na modelach. Jak widać, zabawa z pędzlami nie idzie mi jakoś wyjątkowo szybko... nie, inaczej: samo malowanie figurki wcale nie trwa długo, tyle że czasem nie siadam do tego przez kilka tygodni. Ale kiedy już siadam, nadal bardzo mi się to podoba i chcę więcej.

wtorek, 19 czerwca 2018

Kid Lobotomy [Peter Milligan & Tess Fowler] [recenzja]

Brak komentarzy:

Cały czas wydaje mi się, że całkowicie niezasłużenie wciąż mało kto kojarzy w Polsce historie obrazkowe Petera Milligana. Owszem, jest nas więcej niż członków facebookowej grupy Komiks Bielsko-Biała, jednak trudno uznać to za wielkie osiągnięcie. Jeśli chodzi o mnie, z jednej strony staram się powtarzać na prawo i lewo, jak bardzo uwielbiam scenariusze tego faceta, że jego Enigma to mój drugi ulubiony komiks, że zrobił wiele naprawdę niesamowitych rzeczy. Z drugiej, w ciągu ostatnich kilku lat mimo wszystko trochę odpuściłem i zwątpiłem w jego zdolności. Nie ruszyłem pisanego przez niego Hellblazera, ledwo zmęczyłem DisciplineThe Names zapamiętałem jako rzecz niezłą, niemniej nie powalającą na kolana. Potem cisza. Dopiero niedawno znowu zabrałem się za twórczość Milligana, zaczynając swój powrót od marvelowskiego tytułu Legion oraz od miniserii Kid Lobotomy.

sobota, 16 czerwca 2018

Biblioteka [Karolina "Szarosen" Plewińska] [recenzja]

Brak komentarzy:

Lubię takie małe, sympatyczne komiksowe popierdółki. Ale po kolei.

Już nie pamiętam, gdzie widziałem rysunki Karoliny „Szarosen” Plewińskiej po raz pierwszy – może na jej blogu, może na Facebooku. Nie przyglądam się im od bardzo dawna, jednak nie jest też tak, że zwróciłem na nie uwagę wczoraj. Jej twórczość przykuwa wzrok ciekawie zaprojektowanymi postaciami oraz kolorystyką. Bije od nich ciepło, frajda z malowania i stawiania kolejnych kresek, często kojarzą się z dobrymi wspomnieniami z dzieciństwa. I pisze to ktoś, kto woli raczej kadry z poobcinanymi członkami oraz sceny pełne przemocy, więc hej! Moje dobre słowo znaczy naprawdę wiele. Na razie to, co robi Szarosen może nie jest mistrzostwem świata – widać, że da się tu niejedno podkręcić – ale autorka zdecydowanie jest jest na dobrej drodze.

sobota, 2 czerwca 2018

T.I.M.E Stories: Wyprawa Endurance [recenzja]

Brak komentarzy:

Znowu minęło kilka miesięcy od naszej poprzedniej partii w T.I.M.E Stories. Na stole wreszcie pojawiła się Wyprawa Endurance i…

...i wolę uprzedzić na samym początku: w przeciwieństwie do moich wcześniejszych tekstów o tej grze, ten lepiej przeczytać dopiero po przejściu omawianego tu rozszerzenia. W skrócie: to chyba najgorszy ze scenariuszy, w jakie dotychczas grałem. Nie mogę z całą stanowczością stwierdzić, że jestem zawiedziony, ale czuję ogromny niedosyt. Wydaje mi się, że można było wycisnąć z tego dużo więcej.

piątek, 1 czerwca 2018

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Maj 2018

Brak komentarzy:

18 partii w 7 tytułów (ostatnio: 12 partii w 5 tytułów)

Najwięcej partii: Guild Ball (7)

Przypadek? Nie sądzę. Co prawda tym razem zagrałem tylko 3 towarzyskie mecze (w porównaniu do poprzednich miesięcy to raczej niewiele), ale za to wziąłem udział w kolejnym lokalnym turnieju (i zająłem całkiem niezłe miejsce). Zresztą, z powodu całodziennego bicia się i kopania piłki ominęła mnie nocka z planszówkami, na której były grane takie rzeczy jak Inis, Fief, Kemet czy Rising Sun, ale czy żałuję? Ani trochę.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
stat4u