Metody Marnowania Czasu

wtorek, 4 września 2018

Sub-Mariner: The Depths [Peter Milligan & Esad Ribić] [recenzja]

Brak komentarzy:

tekst: Michał Misztal

DLACZEGO AKURAT SUB-MARINER?

Krótka odpowiedź: bo Peter Milligan.

Odpowiedź trochę dłuższa: już niedługo Peter Milligan przyjeżdża do Polski. Z tej okazji Dominik Szcześniak, również wielki fan tego scenarzysty, postanowił wydać kolejny numer Ziniola. Kilka osób, w tym ja, miało napisać do tego magazynu teksty o twórczości autora Enigmy, między innymi listę dziesięciu najlepszych komiksów Milligana. Wysłałem Dominikowi swoją, z kolei Dominik pokazał mi dziesiątkę innej piszącej do Ziniola osoby, gdzie bardzo wysoko znalazł się właśnie Sub-Mariner.

Zaraz, to Milligan pisał jakiegoś Sub-Marinera? I że niby takie to dobre?

sobota, 1 września 2018

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Sierpień 2018

Brak komentarzy:
Vampire: The Eternal Struggle
tekst i "zdjęcia": Michał Misztal

18 partii w 5 tytułów (ostatnio: 18 partii w 4 tytuły)

Najwięcej partii: Vampire: The Eternal Struggle (9)

3 lata po poprzednim takim turnieju w Polsce, ponownie udało mi się pojechać do Warszawy na mistrzostwa Europy w moją ulubioną grę - 3 dni rzucania kartami po stole, czego chcieć więcej? Może na przykład zajęcia dobrego miejsca. W piątek nie wyszło, ale za to w sobotę zająłem 25 miejsce na 125 uczestników i dostałem się do pierwszej czterdziestki graczy walczących o tytuł mistrza Europy. I chociaż następnego dnia przerżnąłem absolutnie wszystko, cieszę się jak dziecko z mojego sobotniego wyniku i z samego udziału w turnieju. Lepszej zabawy związanej z grami bez prądu chyba jeszcze w tym roku nie miałem, a jakby tego było mało, chęć grania w The Eternal Struggle wróciła u mnie ze zdwojoną siłą. Zresztą, nie tylko u mnie, więc pod koniec września gramy turniej w Częstochowie. Teraz przydałoby się jeszcze rozruszać coś lokalnie. Trochę już straciłem nadzieję, ale hej, w powrót Vampire'a do druku też za bardzo nie wierzyłem, a jednak się udało.

czwartek, 30 sierpnia 2018

Guild Ball po 100 rozgrywkach

Brak komentarzy:

tekst i "zdjęcia": Michał Misztal

Stało się – Guild Ballowi (recenzja: klik) stuknęło 100 rozgrywek z moim udziałem. Przeliczmy: gram w ten tytuł jakoś od lutego 2017 roku, o 50 rozgrywkach pisałem w grudniu. Czyli jakieś 10 miesięcy od 0 do 50, a teraz mniej więcej 8 miesięcy od 50 do 100, czyli przyspieszamy. I bardzo dobrze, choć nie wiem, czy uda mi się utrzymać to bardzo wysokie – jak na mnie – tempo.

wtorek, 21 sierpnia 2018

Exitus Letalis, tom 1 [Kattlett] [recenzja]

Brak komentarzy:

tekst: Michał Misztal

Tom otwierający serię Exitus Letalis już zawsze będzie kojarzył mi się bardzo pozytywnie, bowiem jest to pierwszy komiks, który kupiła sobie Magda. Nie taki, który jest, określając to umownie, „mój”, zaś ona jedynie zdjęła go z półki, a potem przeczytała. W tym wypadku sama natknęła się na ten tytuł i sama go zamówiła.

Niestety, to tyle, jeśli chodzi o pozytywne skojarzenia z tą mangą.

sobota, 4 sierpnia 2018

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Lipiec 2018

Brak komentarzy:
Gloomhaven
tekst i "zdjęcia": Michał Misztal

18 partii w 4 tytuły (ostatnio: 16 partii w 8 tytułów)

Najwięcej partii: Gloomhaven (7)

O! Czyli wyjątkowo nie Guild Ball. Jak widać, Gloomhaven raczej nam się spodobał - "raczej", bo przecież na tym etapie znajomości wiemy o tej planszówce tyle, co nic. Ukończyliśmy 6 scenariuszy, a każda z kierowanych przez nas postaci zdobyła 3 poziom. Idziemy do przodu, a raczej do celu po trupach wrogów, na razie bez otwierania kopert z ukrytą zawartością czy wysyłania naszych dzielnych najemników na emeryturę. Na to wszystko jest jeszcze za wcześnie, ale spokojnie, gra najprawdopodobniej będzie trafiała na stół dość często. Raczej nie zostanie moją ulubioną,  zresztą gdzie tam jej do tego... niemniej czai się tuż poza pierwszą dziesiątką, czyli bardzo szybko dotarła dość wysoko. Mam do Gloomhaven trochę zastrzeżeń (dziwnym nie jest, biorąc pod uwagę dziesięciokilogramową zawartość pudła), ale pozytywne wrażenia zdecydowanie przeważają. Może już niedługo rozpiszę się na ten temat bardziej, oczywiście w ramach pierwszych wrażeń. Na pełnoprawną recenzję będę gotowy pewnie mniej więcej za pół dekady.

poniedziałek, 30 lipca 2018

Warhammer 40,000: Kill Team [oczekiwania]

Brak komentarzy:

tekst: Michał Misztal, zdjęcia ze strony producenta

Jak wygląda wybieranie kolejnych gier, które mają trafić na moją półkę (oczywiście z nadzieją, że będą trafiały również na stół)? Na zasadzie luk do zapełnienia. Nie mam planszówki ekonomicznej? Kupię sobie Wysokie napięcie (a potem nie będę w nią grał, ale to już inna historia). Brakuje mi gry polegającej przede wszystkim na rzucaniu kostkami? Alien Frontiers (no przecież nie Dice Masters). Gra, w której mogę kierować postaciami z komiksów? Legendary

Jedną z takich luk były w moim przypadku bitewniaki. Od zawsze. Przerażało mnie składanie figurek, nie wspominając o zabawach z pędzlem. Nie dopuszczałem do siebie myśli (zresztą nadal nie dopuszczam), że będę zbierał całe armię modeli, a następnie wystawiał je przeciwko armiom przeciwnika, gdzieś po drodze topiąc w to niepoważne ilości dineros. Wiedziałem, że to nie dla mnie, ale jednak przez cały czas brakowało mi w domu czegoś z tej szufladki. Aż w końcu trafiłem na Guild Ball – zero klejenia rąk i głów do korpusów (przynajmniej w zestawie startowym Kick Off!), tak zwany skirmish, drużyna składająca się z 6 figurek, względnie mały wydatek potrzebny na to, by mieć wszystko z danej gildii, w teorii coś pięknego. Na szczęście okazało się, że w praktyce też. Zaskoczyło i trzyma mnie do dzisiaj.

Ale jednocześnie w moim życiu gracza w tytuły bez prądu pojawiła się kolejna luka.

sobota, 21 lipca 2018

Gry, w które grałem najczęściej (2018)

Brak komentarzy:

tekst i "zdjęcie": Michał Misztal

Kolejny rok, kolejne wydanie listy gier, w które grałem najczęściej (tutaj lista z 2016, a tutaj z 2017 roku). Kolejne filozoficzne pytania, na przykład: jakim jestem graczem (trzymającym się wiernie konkretnych gier, a może bardziej takim skaczącym z planszy na planszę)? Czy 20 rozgrywek w jeden tytuł to sporo, czy wręcz przeciwnie? Czy Magiczny Miecz będzie na pierwszym miejscu?

sobota, 7 lipca 2018

Invincible #144 [Robert Kirkman, Ryan Ottley & Cory Walker] [recenzja]

Brak komentarzy:
Długo zwlekałem z przeczytaniem ostatniego zeszytu jednej z moich ulubionych komiksowych serii, nie tylko tych superbohaterskich. Jeszcze dłużej z napisaniem tego tekstu. Cokolwiek tu nawypisuję, moje słowa nie oddadzą tego, jak bardzo jaram się Invincible. W tym miejscu powinien znaleźć się list miłosny, a nie te kilka krótkich akapitów, że no fajne i polecam. Ale do rzeczy.

Albo nie.

czwartek, 5 lipca 2018

Grubas [Kasia Gehrmann i Karolina "Szarosen" Plewińska]

Brak komentarzy:

Pisząc niedawno o Bibliotece Karoliny „Szarosen” Plewińskiej wspominałem o tym, że kupiłem również Grubasa. No to będzie o Grubasie.

niedziela, 1 lipca 2018

Planszówkowe Podsumowanie Miesiąca: Czerwiec 2018

Brak komentarzy:
Gloomhaven: początek epickiej przygody
16 partii w 8 tytułów (ostatnio: 18 partii w 7 tytułów)

Najwięcej partii: Guild Ball (6)

W zasadzie mógłbym przekopiować tutaj to, co pisałem ostatnio i przedostatnio. I jeszcze wcześniej. Fenomenalny tytuł, w który gram od lutego zeszłego roku, a mimo to cały czas mam wrażenie, że zabawa dopiero się zaczyna.

Nowości: Gloomhaven (1), Kanagawa (1), Pokój 25 (2)

Gloomhaven: Wiadomo, gra numer jeden w rankingu BGG. Ogromne, ciężkie pudło z zawartością, która, biorąc pod uwagę nasze tempo przechodzenie planszówkowych kampanii, wystarczy na lata. Wczoraj rozegraliśmy pierwszy scenariusz i... chwyciło. Jeszcze nie piszę o zachwytach, bo tak naprawdę po prostu pochodziliśmy sobie po podziemnych pomieszczeniach, wykańczając kilku bandytów i parę szkieletów, ale jest moc. Może nie wynika to z samego początkowego scenariusza, jednak nie da się ukryć, że obietnica tego, co będzie dalej, robi robotę. Scenariuszy jest łącznie 95 (tak, wiem, że w czasie kampanii nie zobaczy się wszystkich), do tego pozamykane koperty, rozwój postaci, całe stosy przedmiotów i potworów, nowe profesje do odkrycia, osiągnięcia do odblokowania, względnie ograniczona losowość przy wykonywaniu ataków i bardzo ciekawy system zagrywania kart. Zdaję sobie sprawę, że jest całkowicie abstrakcyjny, ale w czasie przygody w ogóle o tym nie myślałem i wcale mi to nie przeszkadzało. Poza tym, po pierwsze: to coś nowego i ciekawego, a po drugie: chyba jednak wolę bawić się w ten sposób niż biegać za potworami, po czym rzucać kostkami jak w Descent. Tutaj samo zarządzanie kartami na ręce to interesująca łamigłówka i swoista gra w grze. Na razie Gloomhaven podoba mi się bardzo i nie mogę doczekać się kolejnych scenariuszy.

stat4u
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...