
Jeśli chodzi o sam siódmy numer, stały czytelnik raczej nie znajdzie tu żadnej niespodzianki, może poza wymienioną w poprzednim akapicie. Rozbitkowie z Ythaq i Lasy Opalu utrzymują poziom, do którego zdążyły przyzwyczaić odbiorców. Pierwsza seria powoli odkrywa coraz więcej kart, w drugiej można przeczytać ten sam stek mniej lub bardziej znośnych bzdur, co zawsze. Jeśli ktoś jeszcze nie zdążył ich zaakceptować (bądź polubić), nie liczyłbym na zmianę zdania. Za to druga część Zarazy trzyma niezły poziom, oczywiście jak na opowieści, które publikuje FK. To dość ciekawa i w miarę spokojna historia, nie ma w niej zwrotów akcji znanych z Rozbitków z Ythaq, ale z drugiej strony jest pozbawiona głupich pomysłów, na jakie natknie się każdy, kto przerzuci kartki, by dotrzeć do serii Lasy Opalu.
Podsumowując, wyszedł z tego całkiem niezły numer, na pewno lepszy od poprzedniego. Zobaczymy, co w ósmym Fantasy Komiks... i kiedy w ogóle będzie można kupić następny tom.