
Na razie cieszmy się tym, co mamy, czyli piątym numerem. W środku znajdziemy dalszy ciąg Rozbitków z Ythaq (jest dobrze: akcja, akcja i kilka nowych wątków, choć takie rzeczy jak zmutowany dziadyga krzyczący "Cha, cha, cha, cha, cha!", gdy wyrastają mu skrzydła, zalatuje mi pomysłami rodem z naiwnych komiksów tworzonych przeze mnie na świetlicy w podstawówce) oraz finał pierwszej podserii Samuraja (szkoda, że mimo widowiskowych i dobrze narysowanych scen bitewnych, ostatni odcinek rozczarowuje; sprawia wrażenie kończonego na szybko).
Zazwyczaj nie wspominam o humorystycznych jednoplanszówkach - albo są żenujące, albo zapominam je zaraz po przeczytaniu. W piątym numerze pojawiła się jakaś nowa seria stanowiąca krótkie przerywniki pomiędzy albumami, ale... już nie pamiętam jej tytułu. Serio. I tak nie byłem nią zachwycony.
Jednak jest jeszcze coś interesującego - seria Zaraza, pierwsza znacząca nowość od pierwszej części Samuraja w Fantasy Komiks #2 (a w następnym numerze kolejny niepublikowany dotąd w FK cykl - Sloka). Komiks opowiada o zmaganiach dwóch wrogich plemion, łączących siły, by pokonać dziesiątkującą ich chorobę. Na razie, zarówno scenariuszowo i graficznie, Zaraza nie zaniża poziomu magazynu, ale też nie wzbudza mojego entuzjazmu. Mimo wszystko, zdążyłem się już przekonać, że niektóre z prezentowanych w nim tytułów potrzebują czasu, by się rozkręcić; mam nadzieję, że ten nie jest wyjątkiem.