
Dziewiąty Ziniol jest inny od poprzednich. Praktycznie brakuje w nich komiksów polskich, jest za to masa greckich, którym poświęcone jest niemal całe wydanie. W porównaniu do wcześniejszego numeru, trochę brakuje mi tu publicystyki - pomiędzy okładkami znajdziemy jedynie drugą część pRzYpAdKoWego felietonu Jakuba Jankowskiego, parę akapitów o twórczości Marco Mendesa oraz najobszerniejszy tekst, Krótka historia komiksu w Grecji. Ten ostatni jest bardzo ciekawy, jednak zgadzam się ze słowami autora Eliasa Tabakeasa, że "tak skrótowy przegląd dziejów nie może być (...) wyczerpujący", a poza tym czasem z interesującego artykułu zmienia się w listę nazwisk ludzi, które nic mi nie mówią, zaś ilustracje niezbyt dopasowane do treści (chyba, że to ja czegoś tu nie zrozumiałem) wcale nie ułatwiają połapania się, o czym akurat pisze autor. Mimo to publicystyka daje radę i naprawdę chciałoby się chociaż trochę więcej.
Co do komiksów, niezależnie od tego, czy zostaną uznane za dobre, czy kiepskie, stanowią podróż po - jak mniemam - nieznanym większości czytelników świecie greckich opowieści obrazkowych, podróż, w którą nie mógłbym się udać bez dziewiątego Ziniola. Z samym poziomem historii jest różnie, zresztą jak zwykle. Trafiają się dobre rzeczy i takie, o których zapomniałem zaraz po lekturze. Redakcja postarała się o jak największą różnorodność tematyczną i stylów rysowania, co jest najlepszym pomysłem, na jaki mogła wpaść. Wspomnę jeszcze tylko, że kto czytał poprzednie numery i był z nich zadowolony, teraz też nie powinien się zawieść.
Na koniec: jednak wspomnę o przedwczesnej śmierci Ziniola. Co prawda nie śledzę wszystkich stron i blogów, ale jakoś nie natknąłem się na żadną recenzję antologii greckiego komiksu. Zresztą, w ogóle niewiele osób wspominało/wspomina o magazynie, tak jakby nigdy nie istniał. Może przestał istnieć między innymi przez to? Na pewno nie dlatego, że był kiepski.