Metody Marnowania Czasu: jock
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jock. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jock. Pokaż wszystkie posty

sobota, 14 marca 2020

Co tam czytam? #13: The Batman Who Laughs | Joker: Killer Smile

Brak komentarzy:

Co tam czytam? to efekt chęci dzielenia się wrażeniami z lektury komiksów, niekoniecznie w formie pełnoprawnych recenzji. Kilka mniej lub bardziej entuzjastycznych, napisanych na szybko zdań, czasem o jednym tytule, czasem o kilku, o serii, albumie lub o pojedynczym zeszycie, tak często lub tak rzadko, jak będzie mi się chciało. Czyli pewnie rzadko.

niedziela, 3 marca 2019

Komiksowe Podsumowanie Miesiąca: Luty 2019

Brak komentarzy:

Swoje Planszówkowe Podsumowania Miesiąca robię już od dłuższego czasu, ale jakoś nigdy nie pomyślałem o tym, żeby robić to samo z komiksami. Próbowałem tego - nie wyszło, a przynajmniej nie wychodziło zbyt regularnie. Teraz powinno się udać. Będzie trochę inaczej niż z grami planszowymi, trudno mi jednak stwierdzić, jak dokładnie, bo robię to od niedawna, więc siłą rzeczy nie mam jeszcze opracowanej formuły tych tekstów. Zobaczymy, wyjdzie w praniu. Niech żyje własnym życiem i opracuje się samo:

czwartek, 15 listopada 2018

Co tam czytam? (10) (Batman: White Knight, Moon Knight: Silent Knight i Batman: The Black Mirror)

Brak komentarzy:
Co tam czytam? to efekt chęci dzielenia się wrażeniami z lektury komiksów, niekoniecznie w formie pełnoprawnych recenzji. Kilka mniej lub bardziej entuzjastycznych, napisanych na szybko zdań, czasem o jednym tytule, czasem o kilku, o serii, albumie lub o pojedynczym zeszycie. Taki jest plan.


Batman: White Knight [Sean Murphy]

Zaczynamy od tego, że Joker przestał być Jokerem i znowu nazywa się Jack Napier, co jest przy okazji bardzo sympatycznym nawiązaniem do pewnego filmu. Co dalej? Na pierwszych stronach miniserii Seana Murphy’ego Jack, najwyraźniej pozbawiony szaleństwa swojego alter ego w fioletowym garniturze, odwiedza Batmana, który jest… zamknięty w Arkham. Trochę jak w historii Ostatni Arkham, którą tak dobrze pamiętam z dzieciństwa. 

Tyle że ja nie za bardzo lubię takie alternatywne wersje komiksowych serii. Kojarzą mi się tanimi chwytami rodem z Ziemi Jeden do scenariusza Geoffa Johnsa: niech Bullock będzie chudy, zaś z Alfreda zróbmy byłego komandosa, jest świetna koncepcja, mamy całkiem nowy komiks. 

Tylko że nie. Trzeba się naprawdę postarać, by nie wyszła z tego Ziemia Jeden albo na przykład Władza

niedziela, 11 lutego 2018

Batman: Śmierć rodziny [Scott Snyder & Greg Capullo] [recenzja]

Brak komentarzy:

Trybunał Sów i Miasto Sów Snydera i Capullo to komiksy lepsze od Oblicz śmierci oraz Technik zastraszania Tony'ego S. Daniela. Na pewno lepsze, co zresztą nie mogło być trudne do osiągnięcia, jednak mimo to nie czułem się w pełni usatysfakcjonowany po przeczytaniu któregokolwiek z wyżej wymienionych albumów. Poza tym, jak tu kochać te nowe Batmany, gdy obok leży wydane jakiś czas temu w Polsce Mroczne zwycięstwo? Z drugiej strony, kiedy dostałem w swoje ręce Śmierć rodziny, gdzie obwoluta robi za skórę Jokera (którą w Obliczach śmierci zdjął z jego twarzy niejaki Dollmaker), zaś poniżej, na okładce, znajduje się reszta, oczywiście obdarzona upiornym uśmiechem, a potem zauważyłem, że oprócz Capullo rysuje także JOCK (znany mi do tej pory z rewelacyjnych okładek Scalped), nie mogłem nie poczuć entuzjazmu.