Nieprzemyślane Przemyślenia, czyli (planowo, bo pewnie znowu się nie uda) o wszystkim i o niczym, na szybko i raczej niezbyt mądrze.
Powoli zaczyna robić się ciekawie – autor cały czas dokłada elementy układanki, których do tej pory nie znaliśmy, a poza tym seria wreszcie przestaje stać w miejscu, bo najważniejsza tajemnica głównego bohatera wychodzi na jaw. Myślałem, że Mash zdoła ukrywać to, że nie potrafi korzystać z magii, w nieskończoność, a tu proszę, okazuje się, że jednak nie. I dobrze, bo pozwala to na otwarcie drzwi do nowych wątków. Część ważnych czarodziejów chce wyrzucić go ze szkoły, a nawet zabić, część twierdzi, że to właśnie z powodu swojej ułomności będzie przydatny (i trudniejszy do wykrycia) w walce z pewną złą organizacją, to nic, że jako przynęta.
Cały czas mamy do czynienia z co najwyżej przyzwoitą mangą, ale właściwie w każdym tomie trafiam na drobne rzeczy, dzięki którym nie chcę jeszcze jej porzucać. Zobaczymy, jak długo to potrwa, póki co mam nadzieję, że jak najdłużej.