Metody Marnowania Czasu: Lucky Louie [recenzja]

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Lucky Louie [recenzja]

Główny bohater serialu komediowego Lucky Louie to nieudacznik pracujący za marne grosze w warsztacie samochodowym (robota załatwiona przez Kim, jego żonę) i opiekujący się kilkuletnią córką, w czasie gdy Kim zarabia prawdziwe pieniądze jako pielęgniarka, nieraz tyrająca dwie zmiany pod rząd. Kiedy Louie ma wolną chwilę, lubi onanizować się w szafie (żona nie za bardzo ma ochotę uprawiać z nim seks) i wypić piwo ze swoimi przygłupimi kumplami. Jeśli chodzi o jego życie, to mniej więcej wszystko. Jeśli chodzi o sam serial, uważam go za jeden z najlepszych, jakie widziałem. I nieważne, że nie było ich wiele.

Postacią najbardziej odpowiedzialną za humor w Lucky Louie jest komik znany jako Louis C.K, dla mnie prawdziwy mistrz. W przypadku ludzi rozśmieszających publikę swoimi monologami znowu muszę powtórzyć wypowiedź: nie było ich wielu. Mimo to Louis C.K. i praktycznie każdy jego występ uznaję za czołówkę w moim prywatnym, śmiesznym rankingu, w którym co prawda znalazłoby się tylko parę nazwisk, ale tak czy inaczej w żaden sposób nie ujmuje to jego umiejętnościom. A to, co robi, wygląda tak:
 

Obejrzane? W takim razie już wiecie, jaki to humor. Obrzydliwy, wulgarny i dosadny, pełny frustracji. Oraz przezabawny. Nie wiem, ile w tym odważnej autobiografii, (jeden z komentarzy pod filmem: I can't tell if he's funny and creative or if he's just honest about how shitty his life is...), a ile wymysłów, nie zagłębiałem się w historię prywatnego życia komika, nawet nie za bardzo mnie to interesuje. Dla mnie najważniejszy jest fakt, że przedstawianie swojego gównianego życia wychodzi mu w sposób, z którego trudno się nie śmiać. Bez grzecznych żarcików czy niepotrzebnych prób mówienia w łagodniejszy sposób. Po co, skoro taka konwencja sprawdza się idealnie. Można ponarzekać, że rzucanie mięsem i opowiadanie o takich rzeczach jest prymitywne, a oglądanie tego z uśmiechem na ustach to prymitywna rozrywka. Pewnie jest prymitywna, może nawet w dużym stopniu. Jakoś nie za bardzo się tym przejmuję. Widzę w tym prymitywną rozrywkę podniesioną do rangi sztuki.
Żarty z filmu powyżej i żarty, jakie można zobaczyć w serialu to jeden i ten sam rodzaj humoru. Zresztą, w swoich monologach Louis nie raz opowiadał historie, które potem znalazły się w odcinkach Lucky Louie. Najprościej mówiąc, serial opowiada o życiu w rodzinie, dosyć kiepskim życiu, ale właśnie przez to aż tak zabawnym. Poruszane są tutaj najróżniejsze tematy, od kłótni w małżeństwie, problemów z wychowaniem dziecka, problemów z pracą i sąsiadami, właściwie można tu znaleźć problemy, jakie miał, ma lub na pewno będzie miał praktycznie każdy. I pewnie w bardzo wielu podobnych sytuacjach nie będzie się śmiał, więc przynajmniej pośmiejmy się oglądając odcinki serialu. Czasami wypada też przestać się śmiać, bo wbrew pozorom, pomimo skrajnie wulgarnego języka i efektu komiczngo osiąganemu często przez takie zabiegi jak pokazywanie (o wiele bardziej dosłowne niż moglibyście się spodziewać po tego typu serialu) głównego bohatera i jego żony w czasie uprawiana seksu, Lucky Louie mówi o sprawach bardzo poważnych. I gdzieś tam, czasami, powaga sytuacji dociera także do widza.

Oczywiście twórcy nie mieli zamiaru pokazywać nam kilkunastu odcinków (tylko jedna seria, drugiej nie będzie, za to jest nowsza rzecz od Louisa C.K, zatytułowana po prostu Louie, obowiązkowo do sprawdzenia) instrukcji życia w rodzinie. Chcieli nas po prostu rozbawić, co udało im się w stu procentach. Obejrzyjcie serial, obejrzyjcie występy Louisa, spróbujcie nie pękać ze śmiechu. Ja nie dałbym rady.

tekst: Michał Misztal

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

stat4u